Jakiś czas temu obiecałem Wam powrót, który oto właśnie staje się faktem. Na słowach i jednym tekście nie mogę sobie pozwolić spocząć na laurach, bo przecież tak nie może być! Niesłowność to najgorsza rzecz jaka ma rację bytu/istnieje [wybierz sobie które lepsze :D] nie tylko w blogosferze, dlatego po paru dniach przemyśleń wracam do Was z pierwszym artykułem około książkowym. Dlaczego akurat około książkowym, a nie recenzją czy opowieścią o konkretnej książce?
Po tygodniach przemyśleń uznałem, że po prostu nie chcę być kolejnym twórcą piszącym recenzję książki w tym samym tonie: to raz. Dwa, że nie potrafię pisać recenzji nie wpadając w pułapkę zdradzania za dużo z samej treści książki, co jest błędem wielu blogerów. Przykłady można mnożyć, w celu sprawdzenia wystarczy wejść na parę losowo znalezionych blogów o tematyce książkowej.
Jeśli według Was nie mam racji, to spokojnie możecie rzucać we mnie kamieniami. Przyjmę ten cios na klatę...
Na pewno jesteście ciekawi o czym tym razem chcę Wam opowiedzieć? Nie chcę Was długo trzymać w tej niepewności, także zaczynamy. Gotowi? 3...2...1..
Dzisiaj będzie krótka opowiastka na temat: "Dlaczego warto słuchać audiobooków."
Jakiś czas temu na jednej ze stron książkowych na Facebooku trafiłem na dyskusję pod tytułem: czy audiobooki można zaliczyć do książek przeczytanych. Głosy były oczywiście podzielone, dyskusja bardzo zażarta - według mnie aż za bardzo. Niektóre osoby prawie się obraziły za to, że audiobooki zalicza się do książek takich samych jak książki papierowe. Bo przecież jak to? Audiobooki to nie to samo jakby się przeczytało książkę! No jasne, oczywiście, jak to audiobooka zaliczać do książek, przecież to skandal... One na pewno nie rozwijają człowieka tak samo jak książka, bo niby jak? Przecież to nie Ty ją czytasz tylko jakiś tam lektor, a Ty tylko słuchasz! Nie poznajesz pisowni, składni zdań itd...
Takie właśnie bzdury i wiele innych ciekawych treści można było wyczytać z tamtej dyskusji. Skończyło się to tym, że administrator grupy wyłączył możliwość dodawania komentarzy i chyba podjął najlepszą decyzję jaką mógł, bo tamta dyskusja szła w kierunku totalnego opluwania się wzajemnie - miłośników książek.
Wiecie moi kochani co ja o tym wszystkim myślę? Ludzie zbyt często kochają obrzucać się błotem, walczyć w wojnie na słowa w dziedzinach przez siebie uwielbianych. Często straszliwie mnie to boli i zastanawiam się skąd to się bierze? Jestem wielkim sympatykiem czytelnictwa: czy papierowego czy słuchania książek. I straszliwe mnie wkurzają takie zachowania ludzkie. Świat literatury powinien łączyć, a nie dzielić. Czy nie mam racji??
Ja nie widzę niczego złego w słuchaniu audiobooków. Dzięki nim można być w świecie cudownych książek w wielu różnych miejscach i sytuacjach, kiedy nie można zasiąść spokojnie z książką, na przykład podczas gotowania, w drodze do pracy czy podczas spaceru. Najlepiej nakreślić to na przykładzie wziętym prosto z życia. Nie raz narzekamy na tłok w pociągach, autobusach, i że nie mamy za dużo miejsca, żeby wyciągnąć książkę w celu jej czytania. Wystarczy wtedy zrobić jedną rzecz: włączyć audiobooka i przenieść się w magiczny świat książek! Tylko trzeba uważać, żeby nie przegapić przystanku hahaha...
Minusem audiobooków i ważnym ich aspektem jest lektor lub aktorzy, którzy zostali wybrani do interpretacji danego tekstu. Jeśli do naszej kochanej książki wybiorą lektora, który nam nie podejdzie może to nas zniechęcić do słuchania. Albo odwrotnie- świetny lektor lub aktorzy mogą nas przekonać do danej pozycji książkowej, co ja miałem nie raz.
Najlepszym przykładem na plus jest Pan Krzysztof Gosztyla: według mnie mistrz słowa i mój idol. Mogę go słuchać godzinami bez przerwy. Chciałbym, żeby czytał wszystkie moje ulubione audiobooki, chociaż wiem, że jest to niemożliwe.. Cóż, nie można mieć przecież wszystkiego, prawda? Trzeba cieszyć się z tego co się ma i doceniać piękny głos Pana Krzysztofa w tych audiobookach, które już czytał.
Na zakończenie powiem Wam jeszcze jedno: niektórzy krytykujący audiobooki nie pomyśleli o jednej rzeczy. Mianowicie o tym, że przecież są osoby, które nie mogą czytać z różnych przyczyn - chorób, może stracili wzrok albo ich oczy nie mogą sobie pozwolić na takie przeciążanie jakim jest patrzenie na tekst. Jednak kochają literaturę i audiobooki są ich jedynym wybawieniem! Otwierają przed nimi bramę cudowności książek mimo przeciwności zdrowotnych. To również dla nich one powstają.
Przykładem będzie moja babcia, która ma coraz większe problemy z widzeniem. Pamiętam jak się ucieszyła, gdy dostała od nas w prezencie audiobooka z jej ulubioną powieścią. Właśnie dla takich chwil jak ta, radości Babci, warto tworzyć audiobooki.
Niestety jednak jestem pewien, że podobne przykłady i tak nie zamkną ust tym, którzy nie traktują audiobooków poważnie. Mam chociaż małą nadzieję, że choć trochę otworzą im oczy na świat szerszy niż czubek własnego nosa, bo można przez przypadek nie zauważyć drzewa, które wyrasta spod ziemi hahaha...
Korekta i Redakcja: Eaven & Addamsowa
#21 Opowiem Wam historię...
Jakiś czas temu obiecałem Wam powrót, który oto właśnie staje się faktem. Na słowach i jednym tekście nie mogę sobie pozwolić spocząć n...
Niestety bywają takie dni w życiu blogera, kiedy nagle przestaje tworzyć Ma co prawda wiele pomysłów na nowe artykuły, serie tematyczne. Jednak coś go powstrzymuję, tamuję i po prostu przestaje pisać...
Dzieję się tak z rożnych powodów według mnie najprostszym jest- wszelkie lenistwo. Zaczyna się od prostego, "zrobię to jutro". Następnie te jutro z czasem zaczyna się przedłużać o następne, godziny, dni , tygodnie, a nawet miesiące. Jak widać do niczego dobrego, to nie prowadzi Dlatego jeśli już człowiek ma w sobie wenę do tworzenia, to należy to robić, a nie czekać na gwiazdkę z nieba.
Tekst przecież sam się nie napiszę...
Im szybciej się człowiek zabierze do działania to po pierwsze szybciej ukończy dane dzieło, a po drugie będzie miał czas na inne rzeczy, które go czekają. Uniknie także wyrzutów sumienia, że ciągle odkłada pisanie na następny dzień.
Tłumaczy się także, że niby nie ma weny i na nią czeka, az na niego spadnie. To jest największy błąd blogera, który trzeba tępić już w zarodku!!!
Pewnie zastanawiacie się moi kochani, dlaczego ja o tym piszę?
Odpowiedzieć jest banalnie prosta, sam wpadłem w tego blogowego lenia i niestety taki stan trwał za długo i musiałem coś z tym zrobić, bo nie chcę zniknąć z blogowej przestrzeni, za długo na to pracowałem, żeby teraz wszystko to zniweczyć. Dlatego do Was wracam z wieloma pomysłami na nowe teksty.
Muszę walczyć o swoje, dzisiaj się podnoszę z kolan, zaciskam pieści i walczę o powrót na blogową łąkę Boczarowych Opowiastek.
Kochani oczekujcie niebawem nowych tekstów. Tym czasem serdecznie Was przepraszam, że nie było mnie tak długo, liczę na Wasze dobre serduszka i wybaczenie mi moich grzechów.
Wynagrodzę Wam to z nawiązką !!!
#20 Zbyt długa przerwa...
Niestety bywają takie dni w życiu blogera, kiedy nagle przestaje tworzyć Ma co prawda wiele pomysłów na nowe artykuły, serie tematycz...
Jak świat światem , tak od jego zaczątku ludzie byli elementami różnych konfliktów personalnych. Były one powodowane z różnych przyczyn , o krowę którą zabił sąsiad, o żonę którą nam wojownik z innego plemienia zabrał gdy akurat gotowaliśmy pyszną strawę, a czasami nawet ludzie potrafi się kłócić o kawałek gruszki, która leży na miedzy. I gdzie tutaj sprawiedliwość ... Tym wydarzeniom zawsze towarzyszył problem kłótni i wybaczania przewinień , które dana osoba popełniła z własnej lub z innej woli. Szczególnie nasz kraj był na to uczulony poprzez stulecia. Jesteśmy nie typowym narodem , gdyż zawsze szukamy winy w innym człowieku, a swoje zachowanie stawiamy poza własnym podejrzeniem. Na szczęście są od takiego stanu rzeczy tego wyjątki . Istnieje cześć naszego społeczeństwa , która to jako pierwsza przyzna się do błędu jeśli nawet wina powstania konfliktu nie będzie stała w sposób bezpośredni po ich stronie. Stwierdzam z przykrością, że coraz częściej spotykam się z ludźmi, którzy jednak zawsze idą w zaparte i nie potrafią się przyznać do winy. Podczas moich obserwacji nad polskim społeczeństwem doszedłem do wniosku , że my Polacy jeszcze większy mamy problem z wybaczaniem przewinień odnoszących się do wszelakiego typu sytuacji . Problem wybaczenia , drugiej osobie jej pomyłki czy przewinienia jest jednym z przymiotów dobrej prawdziwej przyjaźni. Bo kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień…;Nie ma ludzi nieomylnych , a błądzić jest rzeczą ludzką . - . Najważniejsze jest jednak abyśmy się umieli przyznać do danego błędu i spróbować jakoś go naprawić aby nasza wina była nam przebaczona. Dobry przyjaciel umie naprawdę dużo rzeczy przebaczyć- bo czym by była przyjaźń bez umiejętności wybaczenia ?- Pustką w szlance z gliny? . Człowiek który potrafi wybaczyć rzeczy, które go bolą najbardziej , umie zrozumieć innego człowieka w potrzebie i zawsze może liczyć na rewanż z drugiej strony . Chociaż nigdy mu nie przeszło przez myśl aby oczekiwać coś w zamian . Niestety żyjemy w takim społeczeństwie obywatelskim, które jak słyszy słowa zdrada to mówi – koniec i nawet nie chcę porozmawiać o tym, tylko rzuca butne oskarżenie i nic więcej go nie odchodzi(szukaj wiatru w polu). Taką łatkę naszemu krajowi przypięto już dawno , plusem tego jest że jest spora grupa ludzi co nie wiążę się z tą ideologią potrafi zrozumieć zdradzę i czasami próbuje ją wybaczyć. Wiem z własnego doświadczenia , iż to nie jest takie proste. Czasami nam się wydaje że mamy wszystko: wspaniałych przyjaciół dobrą pracę, kochającą drugą połowę pomarańczy, a tu nagle ta połowa do nas przychodzi i mówi że nas zdradziła na przykład z pewną osobą(oczywiście tę osobę dobrze znamy i działa na nas jak płachta na byka) . Nasza reakcja na tak powstały stan rzeczy jest agresja i złość wobec tej kochanej osoby, którą przez chwilą chwaliliśmy pod niebiosa . Czyżby hipokryzja?, nic bardziej mylnego tylko zawalenie się świata naszego , który mamy już poukładany, a tu nagle przychodzi nam jakiś Naczelnik lub Naczelnika i rozwala nam piękny misternie budowany plan. I wtedy największą sztuką jest próba zrozumienia drugiej osoby. Warto w takiej sytuacji poznać przyczyny owej zdrady . Nie można od razu całej winy na nią składać, a kto wie może trochę my zawiniliśmy, nie byliśmy wystarczająco dla niej dobrzy czuli, wyrozumiali itd?. Najpierw warto taką osobę wysłuchać i dogłębnie poznać problem ,a na oskarżenia jeszcze przyjdzie czas i osąd. Są słowa których użycie może popsuć wszystko, warto wtedy przemyśleć jak my byśmy się zachowali , jeśli to my byśmy daną osobę zdradzili. Często bywa tak, że człowiek kiedy zdradza boi, się do tego przyznać , bo wie jak na to określona osoba zareaguje- złością lwicy jakby miała bronić własnych dzieci. Dlatego jeśli już druga połowa do nas przyjdzie i sama się przyzna , iż popełniła/popełnił taką zbrodnię- jesteśmy jej winni przynajmniej rozmowę. Po takiej rozmowie, zawsze możemy podjąć decycję co dalej robić. Czy zakończyć ten etap swojego życia, czy może spróbować wybaczyć. Czy nie warto czasami wybaczyć?, chociaż spróbować- nic przecież nie stracimy a zyskać możemy wiele. Często bywa tak , iż niechęć naszą do wybaczenia innym, może powodować skutek straty czegoś wielkiego, przyjaźni, miłości, albo bliskości drugiej osoby… Dlatego zanim podejmujemy decyzję w tym temacie wysłuchajmy racji drugiej strony i postarajmy zrozumieć także ją a nie tylko własne ego. Niestety Polak potrafi tak się wkręcić we własne JA , że nie widzi nic poza czubkiem własnego nosa . Tak samo jak warto rozmawiać, tak samo warto czasem wybaczyć nigdy nie wiemy kiedy los nam to zrekompensuje... Źródło grafiki: kliknij
#19 Boczar na poważnie: Przebaczysz mi?
Jak świat światem , tak od jego zaczątku ludzie byli elementami różnych konfliktów personalnych. Były one powodowane z różnych przyc...
Parafrazując polskiego klasyka "Mickiewicz wielkim poetą był"
można to odnieść do Darrena Aronofsyego reżysera filmuNoe- Wybrany przez Boga. Film
ten jest przedmiotem mojego dzisiejszego artykułu. Któż z Was nie słyszał o
takich filmach jak : Zapaśnik, Źródło,
Pi, Requim dla snu czy Czarny Łabędź. W każdym z wyżej wymienionych dzieł
ten twórcą ujął w bardzo rzeczowy metafizyczny sposób temat jakiego się
podejmował . W przypadku Noego miało być podobnie.
Nie
trzeba mówić o czym opowiada film Noe :
Wybraniec Boga. Któż nas nie zna tej prostej biblijnej historii o wielkiej
powodzi i o człowieku , który dostał misje od stwórcy, aby uratować część
ludzkości przed zbliżającą się zagładą. Wydaje się , że mamy do czynienia
z tak oklepaną historią i nie można z niej wyciągnąć zbyt wiele metafizycznego
podejścia, ale twórcy tego dzieła postanowili się podjąć tego dosyć
trudnego zadania. Brali jednak pod uwagę fakt, że mogą się spotkać z różnym
odbiorem ich dzieła przez widownię jeśli będą chcieli stworzyć historię za
bardzo odbiegającej od prawdziwej historii . Ale z drugiej strony
czyż sztuka nie polega na tym, że każdy ma prawo do własnej wizji i nie trzeba
brać wszystko zbyt poważnie?
Wracając do samego filmu: Aranofsky jako realizatorów swojej myśli twórczej- wybrał po raz kolejny
świetnych aktorów takich jak:Russella
Crowe,Jennifer
Connelly,Emme
Watson,Anthony
Hopkinsa. Tych artystów nie trzeba szczegółowo nikomu
przedstawiać.
Wracając do sedna sprawy czyli opowiadania o samym filmie to
zacznę do tego, co mnie w tym dziele przypadło mi najbardziej do gustu.
Na pewno wielkim plusem jest gra aktorska szczególnie odtwórcy roli Noego dziadka Noego . Do ich gry nie można się w tym
filmie się przyczepić. Po drugie- nieźle Aranofsky w drugiej części filmu
podjął się próby krytykowania roli twórcy i ideologii biblijnej, posłuszeństwa
człowieka wobec Boga i ukazania rozgraniczenia dobra i zła człowieka. Przecież
świat nie jest zły czy dobry. Wszędzie istnieje równowaga w każdej jednostce
możemy odkryć dobro lub zło - którego jednak nie widać na pierwszy rzut
oka. Jest taka scena w której Noe widzi w swojej rodzinie tylko te złe
cechy, za które musi ona być ukarana. Nie zauważa co jest w niej dobre i co
trzeba kształtować aby wybić złe cechy. W końcówce filmu metafizyka
jeszcze bardziej jest wyrazista, gdzie Noe rozumie swój wcześniejszy błąd i
dochodzi do tego, jakie błędy popełnił i podejmuję próbę odbudowy życia na ziemi metodą
małych kroków .
Natomiast jest parę spraw , które mnie w tym filmie śmieszyło i
denerwowało . Reżyser przyzwyczaił nas , że jego filmy są bardzo dobre i nie ma
w nich typowych potasowych scen rodem z Władcy Pierścieni czy Mrocznego Rycerza(oczywiście
nic nie mam do tych filmów, uwielbiam je hahaha). W tym przypadku jednak
w pierwszej części filmu nie raz możemy się z tym spotkać : bo jednak strażnicy
Stwórcy jako potwory z kamienia są trochę śmieszni nie sądzicie? Kolejna sprawa
monologi króla, który głosi tyrady niczym Leonidas jakby zaraz miał walczyć o
wolność Sparty.
Koniec końców film chociaż ma swoje braki można go uznać za dobry
. Szkoda tylko że Aranosky pracując nad tym tworem chcąc pokazać własną wizję
tego wszystkiego , wpadł we własną pułapkę i trochę nie wykorzystał
potencjału tego tematu na tyle ile mógł. Coż , ale nie zawsze można
zrobić film , który zachwyci wszystkich .
Ps: Oczywiście, jeśli ktoś teraz chcę mnie skrytykować, że nie umiem
pisać recenzji filmowych, to będzie miał rację: nie umiem tego robić i wcale
się tego nie wstydzę haha…
Moi kochani chciałbym Was powitać w tę piękną słoneczna niedzielę: pozytywnie, wesoło i energetycznie. Chcę się z Wami podzielić, w tym moim zestawianiu z moimi ulubionymi zespołami muzycznymi zagranicznymi. Ale oczywiście, nie mogłem wybrać 10 kapel, bo nie był bym sobą, tylko postanowiłem do każdego punktu dopasować parę zespołów. Wyjaśniam też, dlaczego akurat w tym punkcie, znalazły się określone ekipy. Nie ma co dłużej przedłużyć i pisać długich wprowadzeń- więc zaczynamy!
1. Edguy, Helloween, Stratovarius, Sonata Artica, Hammerfall- Możecie się śmiać, ale tak tak , słucham Power metalu od dawna i ten gatunek pełni dużą rolę w swoim życiu. Nie byłem w stanie wybrać jednej kapeli z tego „pod gatunku muzycznego”, więc przedstawiam Wam moje ulubione, zespoły bez których Power metal by nie mógł istnieć. Chociaż każda kapela gra całkiem inaczej: na inne rzeczy zwraca uwagę, odmiennie się zachowuje na scenie itd.. Ale kto z Was by nie chciał , żeby Ci muzykanci wystąpili kiedyś razem ? Ja marzę o tym od dawna hahah...
2. Guns 'N' Roses, Iron Maiden, Ozzy Osbourne ,AC/DC, Judas Priest, Aerosmith, Twisted Sister- Lata 80 i początek 90-tych, to piękne magiczne czasy w których rozwinął się rock, hard, heavy. . Często żałuję, że nie mogę się przenieść do tamtych czasów i zobaczyć jakby mi się w nich funkcjonowało , a więc pozostaje mi tylko muzyka , która pomaga mi przenieść się do tego wspaniałego okresu.. Dlatego w drugim punkcie wybrałem kapele, które najlepiej obrazują klimat tamtych dni.
3. Alice in Chains, Pink Floyd, ANTIMATTER, Pearl Jam, Nie samą mocną muzyką żyje człowiek, często mam takie dni podczas, których lubię się odciąć od świata i zalać się rzeką myśli słuchając przy tym delikatnej ,czasami melancholijnej muzyki. Dzięki której życie i problemy , które na nas skaczą stają się o wiele lżejsze. Dlatego właśnie w tym punkcie zawarłem takie kapele, spokojnie, uspakajające i melancholijne...
4. Loreena McKennet, Faun, The Moon And The Nightspirit, Garmana, Wardruna Bardzo lubię szeroko pojętą muzykę folkową, nieograniczającą co do jednego kraju. Staram się poznawać , każdego dnia nowe krainy , nowe kultury i zanurzyć się w muzyce tych krain. W folku czuje piękno, poczucie spokoju dzięki któremu mogę się realizować muzycznie i poznawczo. Pewnie się spytacie dlaczego akurat tych twórców wybrałem ? Odpowiedź jest prosta to jest kwintesencja szeroko pojętej muzyki folkowej czy to celtyckiej , węgierskiej lub germańskiej, ale nie będę wchodził w szczegóły bo jeszcze czasu by mi zabrakło:
5. Hans Zimmer, Trevor Morris, Howard Shore, James Horner. Jak wiadomo , jestem maniakiem filmowym , dlatego w mojej liście idoli muzycznych nie może zabraknąć wybitnych twórców tej kategorii muzyki .. Dobra muzyka filmowa powinna ukazywać istotę danego filmu , spajać go linią melodyczną, oraz dać możliwość widzowi przeżycia fabuły w jak najbardziej magiczny sposób. A twory muzyczne wyżej wymienionych twórców posiadają takie cechy. O wskazanych twórcach można napisać wiele i na pewno nie starczyło by mi czasu , aby opowiedzieć o nich wszystko to co, każdy chciał z Was usłyszeć. Dlatego też pozostanę przy nadmienieniu , ze są wybitnymi ludźmi w tym co robią, a reszta prawdy o nich jest zawarta w tym co stworzyli i co będą stworzyć nadal.
6. Rhapsody of fire, Blind Guardian, Manowar,Dream Evil W moim życiu pewne miejsce jest zajęte przez kulturę fantasy, czy jest ona zawarta w literaturze, muzyce czy filmie. Nie może zabraknąć w mojej liście idoli muzycznych przedstawicieli tego gatunku muzycznego nazwanego epic fantasy metal. Czy to Rhapsody of Fire czy Blind Guardian a nawet Manowar , ukazują nam świat odważnych rycerzy, potężnych smoków (przed którymi uciekały nie tylko niewiasty), wojowników i wojowniczek , którzy zrobią wszystko aby zawładnąć światem. Chociaż i w takiej muzyce każdy może znaleźć głębie i przesłanie dla siebie jak i dla innych. Wystarczy tylko się w nią słuchać, a ujrzy się to czego nie widać gołym okiem,.
7. Nighwish, Epica, Lacula Coil, Within Tempation, Amanda Somerville Muszę zwrócić uwagę także na kobiece wokale nie mogę zaprzeczyć że uwielbiam nie raz się upajać się pięknem czystością tych głosów. A zdarza się także sytuacja kiedy kobiecy, epicki głos łączy się z melodyjnym gothik metalem, wtedy wiem jedno, moje dni dla świata są policzone. W takiej muzyce i kapelach , które ją tworzą lubię zapomnieć się na długie godziny. Taka muzyka ma siłę, moc, ostre uderzenie i czystą energię , która pobudza do działania.
8. Icead Earth, Dream Theater,King Crimson. Chociaż ostatnio zaniedbałem trochę progresywny metal , to jest on zakuty w moim sercu niczym dobra podkowa na kopycie rumaka i często słucham tego gatunku w stanach kiedy występuje w moim ciele stan bezsilności , braku motywacji. Po przesłuchaniu kawałków tych kapel wyżej wymienionych, wraca mi potrzeba działania i mój brak motywacji: znika!
9. XIII Stoletti . Mówią , że sąsiada trzeba wspierać a jeśli jeszcze on potrafi stworzyć piękną muzykę i ona rozwala przestrzeń to dlaczego by takiego sąsiada nie wspierać i chłonąć to co on tworzy? Tak właśnie jest u mnie z muzyką tej kapeli grającej Gothik, niewyobrażalnie klasyczny w swoim rodzaju z domieszką klasycyzmu i dźwięków organ.Dreszcze przechodzą mi po plecach.. Czasami muszę uważać jak słucham tej kapeli, żeby nie wpaść w jakiś letarg , które może skutkować niczym dobrym- dlatego uważajcie i Wy.
10.Arkona,Eluveite, Ensiferun, Finntroll, Haggart, Korpiklaani,Turisas, Jak zdążyliście pewnie już zauważyć uwielbiam kiedy zespoły łączą parę gatunków w jeden twór muzyczny. Tak jest w przypadku zespołów, wskazanych w tym punkcie. Łączą one ze sobą metal, folk a czasami symfoniczny metal z elementami mediavalu . W przypadku każdej z tych epik , całokształt grania wygląda trochę inaczej, jednak widać , że czy to Finom czy Niemcom a nawet Szwajcarom czy innym narodom wyszło to kapitalnie i mogę ich uznać za mistrzów w swojej dziedzinie.
Takźę to moi Drodzy zakończyłem kolejny swój ranking, jak widzicie nie było mi łatwo wybrać zespoły czy gatunki , które zostały zawarte w tym spisie , ale myślę że to co, przedstawiłem Wam wyżej, jest w schematycznym określeniem, tego wszystko co mi w duszy i ciele gra i grać będzie do końca moich dni..
Miłego Słuchania
Podkreślałem w swoich blogowych opowieściach książkowych o swojej wielkiej miłości do powieści historycznej, jednak ostatnimi czasy prawie wcale nie sięgałem do owych książek , których akcja oraz klimat były osadzone w czasie I czy II wojny światowej. Takie czasy niespecjalnie mnie interesowały- a najlepsze jest to , że nie potrafię powiedzieć dlaczego.. Jednak, taki stan rzeczy uległ zmianie, kiedy trafiłem w Telewizji Polskiej na serial Czas honoru, który powstał wg między innymi scenariusza Jarosława Sokoła, który w później przeniósł serial na łamy kartkowe. Ten serial przemówił do mojej świadomości : Boczar musisz przeczytać to książkę najszybciej. Nie trzeba było czekać długo abym po obejrzeniu wszystkich sezonów serialu, sięgnął po pierwszą z trzech części Czasu Honoru i dzisiaj chcę Wam moi Drodzy Towarzysze i Towarzyszki nakreślić parę słów o tej powieści i jednocześnie nakłonić Was, abyście sięgnęli po tę książkę . Książka opowiada historie przygód czterech młodych , odważnych, zadziornych przyjaciół: Bronka Woychiechowskiego- hrabiego, mistrza jazda konnej i strzelania z każdej brony jaką wynalazł człowiek, Michała Konarskiego- niedoszłego lekarza, miłośnika płci pięknej , niewypalonych banalnych kompletów , poczucia humoru oraz znakomitego włamywacza , Władka Konarskiego- boksera, dowódcy o wielkich umiejętnościach organizatorskich oraz Janka Markiewicza- przyszłego fałszerza dokumentów, wyborowego rysownika. Ta czwórka wraz z wybuchem wojny musi stawić czoło nowym wyzwaniom, jakie niesie przed nimi okupacja oraz wrogowie. Gdyż w swojej walce o niepodległość, trzeba się zetrzeć się nie tylko z okupantem niemieckim , ale także sowieckim w celu zachowania wolności . Honor, odwagę, i siłę nasi przyjaciele będą musieli połączyć z siłami rodaków , którzy nie końca rozumieją takie pojęcia jak: honor, odwaga, poświecenie dla narodu. Bohaterowie chcą jak najszybciej po wybuchu wojny , wstąpić do jednostek wojskowych i ruszyć na front, szukają pośredników aby dostać się w samo centrum walk, kiedy co chwile uczestniczą w działaniach pośrednich czują się nie potrzebni . Każdy z nich chcę na własny sposób pomóc krajowi, do pewnego czasu ich wysiłki nie przynoszą zamierzonego skutku. Jednak , gdy po tułaczce poprzez : Rumienię, Węgry, Francję trafiają do Glasgow, gdzie po paru przygodach dostają się przypadkiem na „ Szkolenie Służb Administracyjnych” chociaż czują na początku ze po raz kolejny nie mogą walczyć z wrogiem i chcą ze szkolenia zrezygnować , to po tym jak ich przyszły przełożony nakreśla im czym jest prawdę te szkolenie- jest tajną operacyjną polskiego rządu w Londynie, mające na celu wyszkolenie wyspecjalizowanych dywersyjnych jednostek bojowych, które zostaną zrzucone na teren Warszawy, aby tam stanąć do walki z okupantem i wyplewić go z ziem polskich. Zanim nasi śmiałkowie zostaną pod osłoną nocy przerzuceni na warszawskie ziemie, muszą przejść bardzo trudne zbiory szkoleń, które dotyczą wszelakich działań wywiadowczych takich jak: dywersja, umiejętności walki w wręcz posługiwania się bronią, fałszerstwa dokumentów itd. Władek , Michał, Bronek oraz Janek są zdecydowani, aby rozpocząć to szkolenie i jak najszybciej wyruszyć do Polski i tam walczyć dla honoru , ojczyzny, miłości, przyjaźni i wolności. Czy uda się im się przejść to ciężkie szkolenie, czy wykonają zadania jakie przed nimi stawia Polska Podziemna, czy nie zostaną wykryci i zabici przez niemieckie Służby Wywiadowcze i Gestapo? Odpowiedz na te jak i inne pytania możecie dostać o jeśli sięgnięcie po dzieło Jarosława Sokoła. Z czystym sumieniem tym razem przedstawiam Wam moi Drodzy Czytelnicy powieść , momentami ciężką, bajeczną, pełną ciepła a czasami smutku, zwątpienia czy na przykład odpowiedzi na pytanie: czy działania dobra rzeczywiście mogą zwyciężyć w przypadku kiedy nawet rodak donosi na rodaka i współpracuje z wrogiem. Sokół na łamach swojej powieści zaprasza nas do świata okupowanej Warszawy pełnej , ludzkiego bólu, wielkiej konspiracji pełnej wszelakich niebezpieczeństw z którymi muszą się skonfrontować nasi bohaterowie. Nie mogą nikomu ufać, ponieważ nawet znajomi z dawni lat mogą być na usługach Rzeszy, i żeby przetrwać są zobowiązani trzymać się ściśle określonych rozkazów. Sokół świetnie ukazuje wojenną Warszawę koneksję między ludźmi , sposób prowadzenia działań wywiadowczych, wojennych , charaktery ludzi i ich podejście do wojny. Możemy się przekonać , że tak na prawdę nie każdy Polak chciał walczyć za swoją ojczyznę ponad wszystko. Znalazła się taka grupa ludzi , która wolała pójść na łatwiznę i służyć Rzeszy dzięki czemu mogli zachować swój statut społeczny, który został im zabrany poprzez wojnę , ale z drugiej strony czy to nie był strach przez przesłuchaniem w siedzibie Gestapo u Pana Rabkiego(lub innego oprawcy) – niskiego umięśnionego specjalisty do spraw przesłuchań, miłośnika dźwięków akordeonu oraz teorii psychologicznego prowadzenia przesłuchań szczególnie Żydów… W tej książce jest to według mnie najbardziej mroczna postać niebezpieczna , nawet major Halbe, szef wywiadu niemieckiego nie jest , aż tak zepsuty do szpiku kości jak szanowny Rabke. Autor z wielkim pietyzmem opisuje każdą postać , dzięki czemu czytelnik chcę coraz mocniej i mocniej czytać tę książkę , która nie nudzi, wciąga jak narkotyk. Reasumując , biorąc w dłonie ten twór książkowy- dostajecie istną ucztę powieści historycznej o tematyce wojennej, zawierającą opartą na prawdzie historycznej opowieść , która objaśnia kwestie dotyczące polskiego wywiadu , wojny, samej Warszawy. Tym samym podczas czytania autor pozwala laikom poznać historie tych czasów od podszewki. Nie czujemy się podczas czytania tej książki jako niedouczeni, z każdą kartką chłoniemy wiedzę nawet nie mając o tym pojęcia. Tym samym to działo pełni funkcję edukacyjną i idę o zakład , że wielu ludzi sięgających po tę pozycję czytelniczą, po jej przeczytaniu chętnie sięgnie po naukowe książki historyczne , dzięki którym ich wiedza o wojnie , konspiracji , sprawach ludzkich tamtych czasów zostanie pogłębiona wielo krotnie. Jest to także książka, o honorze, o własnych zasadach, własnych wartościoch i o obronie ich nawet mając naprzeciw siebie oprawców tak okrutnych jak Gestapo czy sowieckie NKWD . Bohaterowie nasi pokazują, że warto w życiu kierować się 3 cnotami: Honorem, Miłością i Odwagą- bo tylko dzięki tym przymiotom można spełnić swoje marzenia i wywalczyć wszystko to, czego człowiekowi potrzeba do uzyskania dobrobytu, szczęścia i samozadowolenia siebie i ojczyzny. Mam nadzieję że w przyszłości Panowie i Panie z Ministerstwa Edukacji Narodowej włączą tą książkę w kanon lektur szkolnych… Nie pozostaje Mi nic innego jak zachęcić Was do czytania i zakończyć tę opowieść znamiennymi słowami Polskiego Ministra Spraw Zagranicznych Józefa Beka wygłoszonymi w dniu 5 maja 1939 : Jest jedna rzecz w życiu ludzi, narodów i państw . która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor!!!!
Miłego Czytania!
#16 Kiedy honor był największą cnotą, czyli parę słów o powieści „Czas honoru” Jarosława Sokoła
Podkreślałem w swoich blogowych opowieściach książkowych o swojej wielkiej miłości do powieści historycznej, jednak ostatnimi czasy praw...
O naszej reprezentacji futbolowej miałem już pisać przed Euro, ale jakoś inne sprawy spowodowały, że nie udało się stworzyć konkretnego artykułu- nad czym boleję. Z drugiej strony uważam, że nie ma tego złego- co by na dobre nie wyszło.
Dlatego postanowiłem teraz napisać tekst, w którym nakreślę Wam moje wrażenia, co do występu naszej kadry na Euro. Bo jest o czym opowiadać!
Przed turniejem nie raz mówiłem, że tę reprezentację stać jest, na osiągnięcie co najmniej ćwierćfinału, Mamy tak zbudowaną drużynę, że możemy sięgnąć po ćwierćfinał, a może i więcej?
Jak widać się nie pomyliłem, chociaż po spotkaniu z Portugalią miałem mały niedosyt, że jednak nie udało się chłopakom Nawałki przejść ekipy portugalskiej i dążyć drogą ku kolejnym triumfom na tym turnieju (Nie- w tym momencie, jednak trochę mnie poniosło z tym triumfem hahaha...) Musicie mi jednak wybaczyć- emocje te sprawy...
Niestety w czwartek po 23 czasu polskiego- nasza reprezentacja po wielkim boju z Portugalią musiała odpaść- karne zdecydowały. Nic to, bo cóż można powiedzieć w sytuacji kiedy szczęście jest tak blisko, niczym na wyciągnięcie ręki? Można tylko naszej dumie narodowej podziękować, za wszystko to, co zrobili dla swojego narodu podczas tych mistrzostw. Zrobili naprawdę dużo! Pierwszy raz od 1982, tylu emocji żadna reprezentacja Nam nie dostarczyła- jak właśnie kadra prowadzona przez Pana Adama Nawałkę!
Ten wielki Wódź, zrobił z tą kadrą coś wspaniałego, czego na pewno część z Nas nie spodziewało się po naszej reprezentacji- jeszcze dwa lata temu. Na pewno jeśli bym zapytał paru z Was w 2014 roku- czy zagramy na Euro we Francji i jak zagramy, to był usłyszał:" Zagramy, chyba śnisz," Ja tutaj już nie mówię o wyjściu z grupy-bo jakbym stwierdził w tamtym czasie, że wyjdziemy z grupy, to zostałbym wyśmiany i nazwany kosmitą.
Ale jak widać, nie ma rzeczy nie możliwych. Wszystko da się zrobić, stworzyć silną reprezentację od podstaw. Warto podkreślić także jedną ważną rzecz. Ten zespół stał się- grupą: zwartą, silną, nieustępliwą, walczącą o każdy metr boiska i każdy jest w stanie w stanie umrzeć za drugiego. Z takich właśnie powodów, nasza kadra zaszła tak daleko na tym Euro. Mamy prawo, a nawet obowiązek bycia z nich dumnym! Nie wiem jak Wy- ale ja jestem bardzo.
Zal mi jest jednak naszych chłopaków szkoda, że odpadli właśnie po rzutach karnych, bo to naprawdę musi ich boleć, kluć. Nie mają innego wyjścia, jak wziąć tę porażkę na klatę i wyciągnąć z niej wnioski. Czy to w życiu: sportowca, czy normalnego człowieka- porażka odgrywa ważna rolę- motywuję, uczy co człowiek ma robić, żeby porażki nie wróciły! Jestem przekonany, że nasza reprezentacja jak ochłonie po tym turnieju, to we wrześniu na eliminację wróci jeszcze mocniejsza i silniejsza. Jeszcze nie raz zadziwimy czy to Europę czy Świat. Wiem jedno: po tym turnieju ta grupa na pewno się nie rozpadnie. Nasz trener ma swój plan, wie co zrobić żebyśmy byli jeszcze lepsi i silniejsi. Bądźmy spokojni, o to co się wydarzy już we wrześniu. Jednak musimy dalej im ufać,wspierać ich bo oni na to liczą!
Jesienią czekają Nas bardzo ważne eliminację do Mundialu, który odbędzie się na rosyjskich boiskach i na tym należy się skupić, kiedy tylko przyjdzie odpowiedni czas- teraz możemy się cieszyć z tego, co Ci chłopcy osiągneli !
Wiem, że najtrudniejszym zadaniem będzie dla Nich utrzymanie tej dobrej formy, tego będzie się od nich oczekiwać. Ale jestem zdania, że są w stanie to zrobić. Tylko my jako kibice jak wspomniałem wcześniej musimy się uzbroić w wielką cierpliwość, nie zawsze będzie pięknie, cudownie. Zdarzyć się mogą gorsze spotkania, chwile zwątpienia. Wtedy jednak ta kadra musi mieć świadomość, ze ma ze sobą Nas- swoich rodaków, kibiców- stojących za Nimi murem! Jeśli będą mieć wsparcie, to one ich poniesie do wielkich czynów !
Ten artykuł kończę podziękowaniami dla chłopców, dzięki którym przeżyłem tyle cudownych wspaniałych emocji i liczę na więcej!
Od zawsze uwielbiałem poznawać historie sławnych ludzi: piłkarzy , polityków, naukowców czy podróżników. Z punktu widzenia ich samych , a nie tylko z pozycji dokumentalistów czy pisarzy , którzy wynotowali ich biografię. Z tego właśnie powodu , bardzo lubię sięgać do autobiografie jednostek, które sporo osiągnęły czy to w świecie sportu, polityki, filmu, muzyki . Tym razem w mojej ręce trafiła właśnie taka Autobiografia ,napisana przez Andrzeja Iwana wielkiego piłkarza Wisły Kraków, Górnika Zabrze, VFL Bochum czy Arisu Saloniki , a także wybitnego reprezentanta Polski ,a dzisiaj eksperta i komentatora Orange Sport. Znalazła się ona w moich dłoniach dnia 24 dnia grudnia, gdy rozpakowałem podarunek zawinięty w zielony papier , który zostały leśne Elfy. Nie po raz pierwszy te stworzenia sprawiały mi się wielką przyjemność takim prezentem . Po jego rozpakowaniu i cieszeniu się dotykiem tej książki prawie od razu ułożyłem się w łóżeczku i przy blasku lampek świątecznych zabrałem się za czytanie tej książki. Za moment Wam moi Kochani opowiem trochę o tej książce , nie zdradzając Wam za dużo z jej treści , bo przecież nie mogę nikomu popsuć radości z jej czytania i poznawania całego życia Andrzeja Iwana , który wielkim piłkarzem był! Nie można mieć co do tego żadnych wątpliwości , a więc zaczynam! Należy na samym początku mojej opowieści o tym dziele- opowiedzieć trochę o jej fabule, którą jest historią życia Andrzeja Iwana- wielkiego piłkarza pisaną przez samego bohatera. Jest spis tego wszystkiego co pan Andrzej przeszedł od narodzin , aż do dzień dzisiejszy. Czytelnik dowiaduje się z niej wielu ciekawostek o poszczególnych etapach kariery tego znakomitego piłkarza , który jednak nie osiągnął tyle ile by mógł . Warto podkreślić chociaż, że głównym motywem tej książki jest jedna z wielkich miłości, a jednocześnie pracę Iwana czyli futbol. Były gracz Wisły opisuje w niej także swoje upadki życiowe, swoje problemy , które go nie raz ciągnęły na dno świata, a tylko swoją silną wolą i miłością swoich najbliższych i ich poświeceniu udało mu się z tego wyjść bez większego szwanku.. Poznajemy cały przekrój kolei życiowych tego piłkarza , jego tajemnice, o których wcześniej nawet nie wiedziała jego ukochana żona Basia czy dzieci. Jego rodzina była zawsze z nim na dobre czy złe. Należy podkreślić, że nasz bohater nie był typem zawodnika grzecznego, ułożonego w stylu do rany przyłóż(jeśli ktoś takiej biografii szuka, to polecam poczytać biografie Messiego hahaha) . Wychował się przecież w Hucie, jak mawia w książce Pan Senator Fedorowicz dobry znajomy Iwana” On nie dał sobie w kaszę dmuchać” i jeśli by miał dzisiaj porównać popularnego Andrzeja do jakiegoś piłkarza naszych czasów to wskazał by na Wayne Rooneya – ta sama postura , silny w barach, szybki z dobrym silnym strzałem czy prawą czy też lewą nogą czy głową. Jednak Iwan w jednym był lepszy od angielskiego piłkarza , mianowicie był bogatszy w umiejętności techniczne i kto wie co by się stało z panem Andrzejem , gdy w Polsce można było wyjeżdżać za granicy trochę wcześniej niż po ukończeniu 30 roku życia. Tego niestety się już nie dowiemy a szkoda.. Jeśli jeszcze chodzi o samą książkę i o jej układ to jej współautor Pan Krzysztof Stanowski podzielił ją na dwie części : pierwsza- jest opowieścią Andrzeja Iwana o historii swojego życia piłkarskiego, rodzinnego, społecznego czy nałogowego(alkohol, bójki, hazard, kontakty z mafią),, w drugiej części są zamieszczone wywiady z osobami które są dla dzisiejszego eksperta Orange Sport ważne. Są nimi : Lucjan Franczak(trener Wisły w czasach jej największej świetności), Jerzy Fedorowicz (dobry znajomy Iwana i wielki kibic Wisły Kraków dzisiaj senator RP, wcześniej Dyrektor Teatru Starego), Krzysztof Budka(piłkarz Wisły grał w niej z Iwanem a prywatnie wielki przyjaciel „Ajwena”), Bartosz Iwan( Syn aktora tej Autobiografii. Jak piszę pan Stanowski we wstępie do tej książki , na rynku pojawia się wiele biografii sławnych piłkarzy, które jednak wydane są pod egidą klubów i często bywają wybielane w takim sposób żeby pokazać młodemu społeczeństwu , że można być piłkarzem bez skazy takiej, która jest opisywana w tabloidach. Zastanawiam się czasami dlaczego tak się robi, nie lepiej napisać prawdę nawet tą najbardziej ostrą, bo czy chcemy słuchać po raz kolejny o Messim , Iniescie itd.- dobrych chłopcach z dzielnicy , który służyli zawsze dobru, nie mieli wpadek itd.? . Odpowiedzą na to pytanie może być ilość zysków ze sprzedaży Biografii Zlatana czy Pana Andrzeja oraz samego zainteresowania tego typu Biografiami. Ostatnio przed świętami odwiedziłem Empik(tak czasem grzeszę i chodzę do Empiku) i chciałem zakupić Biografię właśnie Ibry i w ogromnym empiku nie było żadnego egzemplarza , chociaż strona tego sklepu pokazała że książka jest dostępna, a za to widziałem sporo biografii: piłkarzy Barcelony, Realu, czy takich piłkarzy jak Radek Majdan. A o czym to świadczy? Odpowiedzi Kochani poszukajcie sobie sami.. Wracając do książki , czyta się ona świetnie , pisana jest językiem łatwym do zrozumienia , dlatego czytelnik bardzo szybko ją chłonie. Ja natomiast nie chciałem za szybko się z nią rozstawać, dlatego czytałem ją bardzo, ale to bardzo powoli, abym mógł się nią nacieszyć jak najdłużej. Ajwen opowiada nam o swoim życiu prawdziwe, nie zaprzecza ze podczas kariery piłkarskiej nie ważne gdzie by był nadużywał alkoholu , wpadał w hazard ale żałuje tego , bo teraz wie jak to jest wpaść w nałóg i że niełatwo jest z niego mu teraz wydostać. Nasz bohater do dzisiaj się leczy i sam nie wie czy kiedykolwiek się z tego ciężkiego nałogu wyleczy. Na całe szczęście gdy Iwan spadł na samo dno, znaleźli się odpowiedni , ludzie którzy wyciągnęli do niego pomocną dłoń załatwili mu detoks a później zaproponowali mu pracę najpierw jako dyrektora sportowego Wisły, później jako trenera banku informacji Wisly Kraków a później jako eksperta piłkarski Orange Sportu, którym jest do dzisiaj i trzymajmy kciuki aby był nim jeszcze przez długie lata. Takie Biografie jak ta, po prostu chcę się czytać, bo nie opowiada tylko jak mówiłem o czysto piłkarskiej naturze człowieka , który uprawiał ten zawód, ale także o tym jakie zagrożenia niesie zawód piłkarza: korupcja , nałogi, utrata zdrowia i pustka po tym jak kariera dobiegła końca. Nie jest to pozycja literacka skierowana tylko do fanów futbolu , czy osób dopiero co zaczęli się interesować piłką, ale także do ludzi , którzy lubią czytać biografie prawdziwe, napisane z pasją , opowiadające historie zwykłych ludzi, którzy dążyli do spełnienia swoich marzeń, walczyli o swoje do końca. To dzieło skierowane jest także do takich którzy lubują się w biografiach i opisie jednostki z punktu widzenia socjologicznego. Biografia ta na przykład odpowiada nam na pytania jak człowiek musi głęboko upaść, żeby się podnieść i żyć swoim rytmem nie tylko dla siebie ale także dla innych. Parę biografii w swoim życiu już przeczytałem, ale mało , która mnie poruszyła tak mocno jak książka „ Spalony” , dlatego polecam ją Wam serdecznie , wierzcie nawet Ci z Was , którzy nie lubią futbolu chętnie po nią ciągną i nie będą żałować czasu z nią spędzoną . Na zakończenie przytoczę Wam słowa autora , które obrazują o czym jest jego książka: To nie będzie książka o triumfach chociaż i one się zdarzały. Więcej znajdziecie tutaj upadków, bo moje życie jest naznaczone upadkami, po których nie sporadycznie starałem się pozbierać. A będzie to też książka z moim prywatnym happy Endem. Dziś, kiedy patrzę w przeszłość, wiem jedno: mogło być gorzej. Upadałem, ale stoję. Tutaj przed Wami
#13 Skromny chłopak z Huty, czyli parę słów o Autobiografii Andrzeja Iwana „ Spalony”.
Od zawsze uwielbiałem poznawać historie sławnych ludzi: piłkarzy , polityków, naukowców czy podróżników. Z punktu widzenia ich samyc...
Tak, tak,tak- już nadszedł Euro czas. Ulice miast zapełniają się barwami biało-czerwonymi. Wszędzie pełno flag, szalików, maskotek w nasze barwy narodowe. Sklepy się prześcigają w promocjach, aby zachęcać konsumentów do kupna produktów na czas Mistrzostw Europy. Nie ma sklepu, gdzie nie natkniemy się na motywy powiązane w mniejszym lub większym stopniu z tą imprezą. Można dostać jakiegoś amoku, piłkarskiej gorączki. Już niedługo pojawią się Janusze Kibicowania w koszulkach z Lidla i z Harnasiami w dłoni, będą kibicować naszym już od pierwszego meczu. Już się tego boję, co będzie, jeśli nie dał borze- nasi odpadną...
Ale dobra, dzisiejszy tekst nie jest przecież o pompowaniu balona, tylko zupełnie o czymś innym!
Mam dla Was coś lekkiego, delikatnego i miłego, ale słodkiego jak delikatnie ptasie mleczko, oczywiście z Biedronki... haha
Jak wielu z Was wie lub nie - kocham muzykę i łączę ją ze wszystkim, co się wokół mnie dzieje. Tym razem nie mogłem jej, nie powiązać z Mistrzostwami, które już zagościły w umysłach kibiców, tych fanatycznych, ale i tych oglądających mecze raz na jakiś czas. Przygotowałem dla Was moi Kochani, zestawienie muzycznie, które poprowadzi Was poprzez futbol. Żywię ogromną nadzieję, że pieśni się Wam spodobają. Do zestawienia podchodzę bardzo osobiście i do każdej piosenki dodam mój subiektywny komentarz.
Mam nadzieję, że jesteście już gotowi na podróż, jeśli tak, to siadamy głęboko w fotelach...!
Ps: nie bójcie się, nie będzie w tym zestawieniu, ani piosenki o Lewym, ani tym bardziej usłyszenia możliwości wokalnych naszego napastnika. Jak ktoś chcę to odsyłam do w reklamy pewnej sieci komórkowej hahaha!!!
Nie chcę już dłużej Was trzymać w niepewności, więc zaczynamy zabawę!
1.A .Dąbrowski - A Ty się bracie nie denerwuj
Na sam początek zabieram wszystkich wraz z Panem Andrzejem w podróż do czasów dawnych, jego pieśń można także dostosować do dzisiejszej naszej wspaniałej kadry. Czasem jak oglądam mecze naszej reprezentacji, to podchodzę do tego bardzo emocjonalnie. Przeżywam na bieżaco, rzucam serie różnych słów, staram się jednak, aby nic nie zostało tłuczone hahaha.
A ty się bracie nie denerwuj damy pokaz gry,
Tylko dłonie ściśnij mocno sprawdzą nam się sny.
A ty się bracie nie denerwuj nie żałuj gardła dziś
Jeśli paro-krotnie się jej posłucha, to będziecie się trochę mniej denerwowali!. Co do samej piosenki, ma coś w sobie, że wpada szybko w ucho i można śpiewać w grupie, nóżka w kolanie sama chodzi. Została nagrana z złotą "11" Pana Kazimierza Górskiego, dzisiaj można by dodać imiona nazwiska naszych chłopców. Ta pieśń powinna być hymnem naszej kadry. Mam nadzieję, że Ona Nas poprowadzi do dobrej gry i zwycięstw!
2. Marek Torzewski- Do boju Polsko!
Jeśli już jesteśmy bardziej spokojni i serducho nam tak nie skaczę, to teraz czas uruchomić swoje płuca i zaśpiewajmy razem z Panem Markiem głośno i wyraźnie: Do Boju Polsko! Niech Nas usłyszą Orły we słonecznej Francji!! Piękna, motywacyjna pieśń Pana Marka, nie raz mnie poniosła na swoich skrzydłach. Czuję się jakbym siedział na orle i niesie mnie poprzez horyzonty i prowadzi do celu!
Wielka narodowa piosenka, która może prowadzić nie tylko nas w sprawach kibicowskich, ale także zwykłych zdarzeń prostego życia. Życie człowieka na Ziemi, jest ciągłym bojem, walką, żeby osiągnąć to , czego najbardziej pragniemy!
Czyż nie mogą ponieść do wielkich działań taki działań, następujące słowa:
" Do przodu, Polsko!
Do boju, Polsko!
Nie zginiesz nigdy
Póki o zwycięstwo grasz
Do przodu, Polsko
Do boju, Polsko
Wygrana będzie
Jeśli mocne orły masz..."
3.Bogdan Łazuka- Enliczek pentliczek
Teraz Was zabiorę do krainy słońca i spokoju. Wraz z Panem Łazuką udajemy się do świata taktyki i analizy, ale tym razem bez kreseczek trenera Gmocha, tak wiem jesteście zawiedzeni ha... Nic Wam nie poradzę, ta pieśń musi jak na razie wystarczyć. Jest to delikatna, spokojna melodia pełna zastanowienia, tajemnic, które już niedługo zostaną rozwiązane przez Trenera Nawałka już w najbliższą niedzielę, nie zostaje nam nic innego jak cierpliwie czekać i wierzyć, że po prostu będzie dobrze. Bo co innego może zrobić? Ale warto najpierw posłuchać tego utworu i nabrać pozytywnego myślenia, ale też nie do pompowania balona!
Tę podróż kończę słowami Pana Bogdana:
Co zrobi Piechniczek
Tego nie wie nikt.
Kto się zmartwi, kto rozerwie
Czy przed przerwą, czy po przerwie
Tego nie wie nikt.
Uśmiechów, radości,
Kłopotów czy żalu
Czego będzie więcej?
4. Maryla Rodowicz- Futbol
Teraz czas na naszą Marylkę, każdy chociaż raz w swoim życiu mógł usłyszeć ten kawałek. Jest bardzo często puszczany przez środki masowego przekazu. Swoje lata już jednak ma. Po raz pierwszy Pani Rodowicz, zaśpiewała go podczas M.Ś w Niemczech w 1974, kiedy to Orły Górskiego zdobyły 3 miejsce na tamtym turnieju. Świetna pieśń opowiada nam ona o pięknie futbolu, o emocjach jakie mu towarzyszą i zabiera słuchacza w szeroko poziomową pasję słuchania i emocji.
Tekst jest prosty i szybko wpada w ucho, ale ma sobie małe przesłanie, z którego każdy wyniesie coś dla siebie:
Gra jest grą, play is play
Graj, graj fair, fair play
5. Simply Red - We're In This Together
Po pieśniach polskich wykonawców, czasem trochę posłuchać, co do zaprezentowania zagranica. Zacznę od hymnu Euro 96. Impreza się odbyła na boiskach angielskich. To były pierwsze Mistrzostwa Europy, które obejrzałem od początku do końca. Mam do nich wielki sentyment. Tak samo do tego utworu. Organizatorzy świetnie zrobiły, że akurat ten kawałek wybrali na hymn owej imprezy. Piękna brytyjska pieśń o jedności, serc, duszy, działania, miłości i wspierania się wzajemnie całego społeczeństwa. Koi swoja delikatnością i zmuszą do przemyśleń. Bo czy z definicji wszyscy, który "siedzą" w piłce nie są jedną wielką społecznością, która powinna się wspierać i iść tą samą drogą? Warto sobie odpowiedzieć na to pytanie. Ja znam odpowiedź a Wy? Futbol jest jednością i wszyscy idą z nim pod prąd, jeśli tego nie robią on upada... Tak mnie poniosła fantazja haha
We're in this together
We're in this together
Forever
Together
Forever
6.Baddiel, Lightning Seed & Skinner - Three Lions '96
Jak pisałem Wam już wcześniej, do turnieju na angielskich boiskach mam ogromny sentyment(słabość). Z wielu powodów, nie tylko z powodu tego, że był to mój pierwszy turniej jaki obejrzałem w całości. W tamtym czasie zakochałem się w grze piłkarskiej reprezentacji Anglii i tak się zaczęła moja wielka przygoda z angielskim futbolem. Tamtejsza reprezentacja doszła aż do półfinału. Ulegając dopiero w rzutach karnych Niemcom. Od tamtych czasów Synowie Albionu, nie doszli tak daleko w żadnym turnieju piłkarskim. Liczę bardzo, że Euro 2016 przyniesie im wielki sukces(niestety nie zaczeli dobrze, tylko remis z Rosją na początek). Są w stanie to osiągnąć, bo reprezentację mają genialną. Tylko czasem zadaje sobie pytanie: Czy to wykorzystają?
Piosenka, którą Wam zamieszczam mówi właśnie o nadziejach kibica brytyjskiego, który czeka na wielki sukces swojej drużyny, od turnieju do turnieju, przeżywa porażki, upadki swojej reprezentacji, ale wierzy cały czas, że w końcu jego Anglia wygra mistrzostwo!
Po podróży poprzez Euro 96, od którego u mnie się wszystko zaczęło, zabieram Was na kolejny turniej, który odbył się na boiskach Belgii i Holandii. Zawiozę Was tam tą pieśnią, czyli Campione 2000. Championat europejski,jest to: czas mistrzów, gladiatorów, którzy się ze sobą ścierają o największy laur, czyli wspaniały puchar, który zostanie wniesiony do góry przez kapitana reprezentacji , która wygrana tytuł. Tym dla mnie są Mistrzostwa Europy, walką do upadłego, kosztem utraty sił wszelakich. Rozgrywki, które odbyły się na boiskach Belgii i Holandii, były najlepszym wydarzeniem piłkarskim o randze europejskiej, jakie miałem okazji zobaczyć. Nazwałem je kiedyś nawet " Euro radosnego futbolu do przodu." Zobaczymy, co powiem po Euro 2016...
Usilnie wierzę, że w tym roku nasi chłopcy pokażą na co ich stać i nie będą odstawiać nogi!.
It's time to get together
We're a dreamteam, folks! Steam all the way across the land We got ourselves a landslide Coming up the gathering is here And the reckoning is here Take a stand
8.Nelly Furtado - Forca
Poprzez tę pieśń, chcę Was zabrać do czasów rozgrywania ME w 2004, które się odbywały na portugalskiej ziemi. Był to niezwykły,niespotkany, zaskakujący turniej. Niespodzianki spadały na kibiców, jak grom z jasnego nieba.
Największą z nich był trium reprezentacji Grecji, która daleko w tyle pozostawiła wszystkie inne wielkie nację. Mistrzostwa te, były bardzo dobrze promowane przez kawałek Nelly Furtado Forca. Tą cudowną pieśnią rozpoczęły się całe mistrzostwa. Od niego wszystko się zaczęło. To on poniósł wszelkie nację w bój o największe laury tego wspaniałego wydarzenia jakim są ME.
W nadmienionym kawałku mamy: ulotność, piękno, delikatność, pasję, walkę do ostatniego tchu czyli wszystko to, co napędza człowieka do walki. Nelly swoją pieśnią niesie słuchających niczym orzeł swoją zdobycz po błękitnym niebie.
Kiedy po latach słucham tego kawałka, budzą się we mnie cudowne wspomnienia, tamtych wydarzeń, ale także widoki- pięknych portugalskich plaż.
Como uma força, com uma força Como uma força que ninguem pode parar Como uma força, com uma forca Como uma fome que ninguem pode matar
9. Shakira-Waka Waka
W tym zestawieniu nie mogło także zabraknąć energetycznej Shakiry z jej hitem Waka Waka. Artystka nagrała go specjalnie dla MŚ w Republice Południowej Afryki. Co prawda te zestawienie dotyczy Euro, to jednak piosenka Shakiry powinna być łączona z każdymi mistrzostwami. W tym utworze jest tyle energii, zapalczywości, radości, pazura kociego i niesie on i nakręca słuchacza: gracza, kibica do walki, do zdobywania wszystkiego bez patrzenia się za siebie.
Z tych powodów, nie mogło tej pieśni zabraknąć w moim zestawieniu!
You're on the front line
Everyone's watching You know it's serious We're getting closer This isn't over
10. K'naan - Wavin' Flag (Give me freedom, give me fire)
Niestety każde zestawienie i różnego rodzaju rankingi, kiedyś mają swój kres. Tak jest także w przypadku mojego zestawienia. Na zakończenie, mam dla Was kochani pieśń, która powstała z okazji pamiętnych MŚ w RPA. Ten kawałek ma nawoływać ludzi do wolności, do walki o nią, aby się jednoczyli . Spytacie się co ma wolność do piłki? Odpowiedź jest banalnie prosta: jest o utwór, który nam ukazuję czym jest każdy turniej mistrzostw Świata czy Europy. Takie wydarzenia są odpoczynkiem od walki, od sporów, od polityki. Może także być zaczątkiem do zjednoczenia się narodów i do wielkich zmian na lepsze. Futbol zawsze jednoczył ludzi i popychał, społeczeństwa ku wspólnemu działaniu!
Give you freedom, give you fire Give you reason, take u higher See the chamions take that feel now You'll never fight us Make'em spill the grown
Z wielką przykrością muszę stwierdzić, że właśnie kończę podróż po muzyce związanej z Euro... Tworząc ten ranking, bardzo dobrze się bawiłem i starałem się zrobić, to najlepiej jak tylko potrafię. Chciałem, żeby podróż po tych pieśniach była dla Was wielką przygodą. Żywię tylko nadzieję, że mi się to udało.
Będzie mi bardzo milo, jeśli ten artykuł się spodoba także tym, którzy nie interesują się ani w ząb futbolem. Będzie to znakiem, że wykonałem kawał dobrej roboty!
Tworząc ten tekst korzystałem z następujących źródeł:
Strona kawoholika z nosem w książkach; potwór literacki, pożerający wszystko, co wpadnie mu w łapy. Zamiłowany w powieściach fantasy, ale gustujący również w literaturze historycznej. Zaraz za kawą i książkami, poluje na dobre pozycje filmowe; amator wszystkiego, co można przeczytać i obejrzeć; miłośnik tego, co można skomentować.