Świat idzie do przodu, ciągle jesteśmy bardzo zabiegani. Cieżko pracujemy, uczymy się i żyjemy z dnia na dzień. Często w tym biegu, niestety nie mamy czasu, lub nie chcemy mieć czasu na powyżne porządne śniadanie.

Zastanawiam się czemu tak się dzieję, bo przecież zrobienie takiej porannej owsianki, nie jest takie trudne i pracochłonne. To jest przeważnie góra pare minut, co Wam zaraz pokazę. 
Przygotowałem dla Was na dzisiaj przepis na moje śniadanie, które jadam codziennie od paru dobrych lat. Ktoś zaraz powie:"Takie samo śniadanie codziennie- to przecież nuda!"
Otóż nie, bo taką owsiankę możemy zrobić na wiele róznych sposobow: wszystko zależy od tego co akurat ma w swoich zasobach kuchennych: także dajmy się ponieść fantazycji. 
Zaczynamy prezentację

Produkty
płatki owsiane górskie
jogurt naturalny
orzechy
słodki owoc(banan, prażone jabłko,maliny,jagody it)
odrobinę miodu
pestki np: z dyni 
cynamon
Do naszej myski śniadaniowej wsypuje trochę płatków owsianych górskich, tyle ile chcemy, następnie zalewamy je gorącą wodą i przykrywamy i czekamy, aż płatki nabiorą wody.
Następnie wrzucamy resztę składników: trochę miodu, pokrojony banan lub inny owoc, który mają pod ręką, orzechy, pestki z dyni lub słonecznka, oraz cynamon i zalewamy to wszystko jogurtem.
Teraz możemy wszystko wymieszać i zajadać!!
SMACZNEGO!!
1

Kochani nadszedł taki czas, kiedy możemy odpocząć od problemów dnia codziennego, nabrać energii na dalsze działania, spędzić go z tymi, których kochamy najbardziej na świecie... 
Takim czasem, są Święta Wielkanocne, czas nadziei, drugiego życia. 

Z okazji tych Świąt Życzę Wam z Całego Boczarowego serducha wszystkiego co najlepsze.
Dużo zdrowia, Pogody Ducha, Zdrowia, aby ten czas był spędzony w gronie rodzinnym w miłej atmosferze i wierze, że wszelkie pyszne jedzonko pójdzie, Wam tam gdzie tylko chcecie. 
Życzę Wam także tego- czego tylko zapragniecie- NIECHAJ SIĘ SPEŁNI.

Pamiętajcie tylko o jednym: nie zapomnijcie w tym czasie o czytaniu książek, bo inaczej marny wasz los hahahaha!!!!


0

Kochani Yerbo-sympatycy po tygodniowej przerwie wracam do Was z kolejnym artykułem. 
Dalej będziemy poruszać się po świecie Yerby. Dzisiaj kontynuacja opowieści o właściwościach tego szlachetnego napoju. Dowiecie się z tego tekstu wiele ciekawych rzeczy i zobaczycie, że przy wielu schorzeniach Yerba może być wybawieniem.
Oczywiście, opowie Wam o tym Szymon Kalasanty. 
Zapraszamy na opowieść!!

Korzystne w schorzeniach cukrzycowych

W wyniku glikacji (przyłączenie cukrów do białek) powstają związki chemiczne (zwane w skrócie AGEs), które są przyczyną powikłań w cukrzycy. Na przebieg tej choroby największy wpływ ma glikacja hemoglobiny, albuminy, kolagenu i krystaliny. Glikacja kolagenu wywołuje u cukrzyków sztywnienie ścian naczyń krwionośnych, a glikacja krystaliny soczewki oka wywołuje kataraktę. Związki AGEs wpływają niekorzystnie również na miażdżycę, zwyrodnienie plamki oka, chorobę Alzheimera, osteoporozę i chorobę zwyrodnieniowej stawów.
Dowiedziono w testach, że spożywanie naparu z yerba mate osłabia glikację białek (powstawanie związków AGEs), podczas gdy w grupie testowej spożywającej napar z zielonej herbaty nie wychwycono pozytywnego wpływu na redukcję związków AGEs. Na aktywne działanie antyglikacyjne w yerba mate wpływają polifenole: kwas chlorogenowy i kwas kawowy. Silną aktywność przeciwglikacyjną może wywoływać synergiczne działanie wielu substancji zawartych w yerba mate - sugeruje się yerba mate daje lepsze efekty niż związki aminoguanidyny stosowane w klinicznym leczeniu schorzeń cukrzycowych. Ponadto kwas chlorogenowy wpływa na pracę glukozo-6-fosfatazy, która ma wpływ na metabolizowanie glukozy, przez co zmniejsza nadmierne uwalnianie glukozy z wątroby cukrzyków.

Wspomaganie systemu odpornościowego i działanie przeciwko grzybom, bakteriom i wirusom

Badania udowadniają, że Yerba Mate wspomaga system odpornościowy organizmu. Naukowcy twierdzą, że jest to zarówno bezpośrednie działanie przeciwko grzybom, bakteriom i wirusom, jak również podniesienie poziomu ogólnej odporności organizmu. Odżywcze składniki tej rośliny prawdopodobnie odgrywają tu główną rolę, ale możliwe jest także, że inne czynniki mają na to wpływ, stymulując aktywność białych ciałek krwi odpowiedzialnych za system odpornościowy. Badania Instytutu Pasteura, przeprowadzone na ostrokrzewie paragwajskim wykazały jego bardzo ważną rolę w procesie regeneracji komórek ludzkiego organizmu. 
Wyciąg z yerba mate skutecznie osłabia rozwój drożdżaka Malassezia furfur, który wywołuje m.in. łupież. Miejscowo stosowany wyciąg z yerba mate mógłby być alternatywnym środkiem na tę chorobę. Triterpenoidy zawarte w ostrokrzewie paragwajskim działają hamująco na pasożytniczego świdrowca amerykańskiego (Trypanosoma cruzi), wywołującego u ludzi i zwierząt chorobę Chagasa.


Inne właściwości

Ekstrakt z yerba mate hamuje wytwarzanie enzymu HNE niszczącego elastynę i kolagen, a więc przeciwdziała zmniejszaniu elastyczności skóry i powstawaniu rozstępów i zmarszczek. Enzym HNE wywołuje także uszkodzenie tkanki w rozedmie płuc i reumatoidalnym zapaleniu stawów.
Dzięki właściwościom moczopędnym yerba mate zmniejsza objawy zespołu napięcia przedmiesiączkowego (PMS) spowodowane zatrzymywaniem płynów i jest bardzo korzystna w przypadku schorzeń dróg moczowych. 
Warto wiedzieć, że yerba mate większa działanie leków przeciwbólowych, np. ibuprofenu i paracetamolu oraz salicylanów. 

Przeciwwskazania do spożycia yerba mate:

Niepożądane działanie kofeiny
Zawarta w yerba mate kofeina (średnio od 0,4 do 1,7%, a niektóre źródłach podają zakres od 0,16% do 2,4%) jest środkiem psychoaktywnym z grupy stymulantów i nadmierne jej spożycie może wywołać silne pobudzenie psychoruchowe, kołatanie serca, silne zwiększenie wydalania moczu, nudności, torsje, utratę sił i bezsenność. U zdrowego dorosłego człowieka przedawkowanie może nastąpić po spożyciu 500 mg kofeiny w jednej dawce. Statystycznie taka ilość kofeiny zawarta jest w 2,94 litra yerba mate (17 mg/100ml), jednak w zależności od gatunku i sposobu parzenia ilość kofeiny może być znacznie większa, należy więc unikać spożywania zbyt dużych dawek mocnego naparu z yerba mate w jednej porcji. Początkującym zalecamy rozpoczęcie od zalewania małych ilości yerba mate. 

Ciąża, a picie yerba mate

Choć wyniki badań nie wykazały negatywnego wpływu yerba mate na ciążę i rozwój płodu, Food Standards Agency zaleca ograniczenie spożycia kofeiny podczas ciąży do 200 mg dziennie.

Karmienie piersią, a picie yerba mate

Kobietom karmiące piersią zaleca się ograniczenie spożycia yerba mate do 2 szklanek słabego naparu (np. z saszetek) dziennie. Kofeina wnika do mleka matki i może być powodem nadmiernej pobudliwość dziecka oraz spowodować u niego zaburzenia snu. 

Choroba wrzodowa

Niektóre źródła jako przeciwwskazanie do spożywania yerba mate wymieniają chorobę wrzodową żołądka. Prawdopodobnie yerba mate może podrażniać i doprowadzić do prefroracji wrzodu. Brak jednak naukowych źródeł takich zaleceń. 

Autor Szymon Kalasanty 











Źródła grafik

0

Drodzy czytelnicy minął tydzień od ostatniej opowieści. Mogliście w niej usłyszeć jak to było, z tą Yerbą. Skąd pochodzi, dlaczego cieszy się takim powodzeniem. Po raz kolejny mnie zaskoczyliście zainteresowaniem Naszym artykułem o Yerbie. 
Także po raz kolejny, za pośrednictwem Pana Szymona zabieram Was do świata Yerby...
Dzisiaj czas opowiedzieć, o właściwościach tego szlachetnego naparu...

Yerba Mate jest spożywana przez miliony ludzi głównie ze względu na walory pobudzające, poprawiające samopoczucie oraz podnoszące wydolność fizyczną i psychiczną. Działanie psychostymulujące i zwiększające wydajność pracy umysłowej Yerba Mate zawdzięcza głównie zawartości kofeiny (od 0,8 do 2,4% w suchej masie) oraz w mniejszym stopniu zawartości teofiliny i teobrominy (0,065-0,5%). Działanie stymulujące Yerba Mate trwa dłużej niż takie samo działanie kawy i nie ma skutków ubocznych typowych dla kawy. Indianie Guarani stosowali Yerba Mate w celu zlikwidowania uczucia głodu, obecnie badania naukowe potwierdziły, że mate łagodzi łaknienie poprzez blokowanie odpowiednich receptorów w mózgu. Z tego powodu jest szeroko stosowana w różnych dietach i kuracjach odchudzających.
Ważnymi składnikami leczniczymi w Yerba Mate są też: tanina (działa ściągająco i przeciwzapalnie), kwas chlorogenowy, kwas kawowy, terpeny, laktony, witaminy (B1, B2, B6, E, C, karotenoidy), minerały – takie jak wapń, fosfor, żelazo, magnez, potas oraz sód. Bardzo ważną rolę leczniczą w Yerba Mate odgrywają polifenole (w postaci flawonoidów), które mają silne działanie przeciwutleniające i zmniejszają ryzyko wystąpienia chorób onkologicznych (raka) i układu krwionośnego. (Patrz -> Yerba mate i przeciwutleniające właściwości polifenoli)


Dowiedzione naukowo właściwości zdrowotne yerba mate:

Przeciwutleniające (antyoksydacyjne):
Przeciwutleniacze strzegą przed stresem oksydacyjnym, czyli podwyższeniem poziomu reaktywnych postaci tlenu (RFT) i defektami przez nie wywoływanymi takimi jak: uszkodzenia DNA, nowotwory, choroby układu krążenia i schorzenia wątroby. Yerba mate posiada duże właściwości antyoksydacyjne (przeciwutleniające) poświadczone w licznych badaniach laboratoryjnych np. wyniki badań z 2009 r wykazały, że wyciągi z yerba mate zredukowały oksydację (utlenianie) nienasyconych kwasów tłuszczowych w mysich wątrobach. W badaniach wpływu yerba mate u ludzi stwierdzono podwyższenie poziomu antyoksydantów w osoczu i obniżenie utleniania lipidów (związków tłuszczowych).

Antynowotworowe
W badaniach przeprowadzonych na myszach w 2008 r. wykazano, że regularne podawanie yerba mate wzmacnia wytrzymałość nici DNA na rozerwania wywołane nadtlenkiem wodoru oraz wzmaga skuteczność samonaprawy DNA. W badaniach wykazano również, że yerba mate ma działanie chemoprewencyjne (zapobieganie przekształcania się nowotworu w złośliwą formę) oraz niszczycielskie na komórki nowotworowe wątroby (HepG2) in vitro, a także zapobiega rozplataniu helisy DNA (powstrzymuje topoizomerazę II).

Korzystne na cholesterol
Yerba mate zmniejsza odkładanie się złego cholesterolu (LDL) w ścianach naczyń krwionośnych. W grupie badanych ludzi (102 osób przez 40 dni), którzy spożywali 3 razy dziennie napar z zielonej i prażonej yerba mate stwierdzono obniżenie złego cholesterolu (LDL) o 8,7% u badanych z prawidłowym poziomem cholesterolu i o 8,6% u testowanych z podwyższonym poziomem cholesterolu LDL. Również u zwierząt karmionych wysoko tłuszczową paszą, którym podawano yerba mate odnotowano obniżenie złego cholesterolu LDL: u myszy o 31,6%, a u szczurów o 30%.
Test na królikach również sugeruje, że yerba mate może spowalniać postęp miażdżycy. U zwierząt pojonych naparem yerba mate (400 ml dziennie) zanotowano o połowę mniej cholesterolu LDL w tętnicy głównej i zmniejszenie obszarów zmian miażdżycowych o 41% w porównaniu z królikami pojonymi wodą. 
Yerba mate chroni aktywność enzymu PON-1 (paraoksonaza-1) występujący w cząstkach dobrego cholesterolu (HDL) i chroniący przed utlenieniem zły cholesterol LDL, który to po utlenieniu sprzyja powstawaniu płytek miażdżycowych. Aktywność PON-1 osłabia postęp miażdżycy, hamując agregację blaszek miażdżycowych. U ludzi po spożyciu 500 ml naparu z yerba mate odnotowano zwiększenie aktywności paraoksonazy o 10%. Na aktywność PON-1 duży wpływ ma kwas chlorogenowy - głównym polifenol zawarty w yerba mate.



Działanie ochronne na serce i układ krążenia
Testy na szczurach wykazały, że yerba mate łagodzi niepoprawne funkcjonowanie mięśnia sercowego wywołane przez niedokrwienie. U kurzych zarodków stymulowanych ekstraktem yerba mate i kofeiną wykazano aktywizację tworzenia nowych naczyń włosowatych i szybszy wzrost embrionu. Sugeruje to możliwość leczniczego wykorzystania yerba mate i kofeiny w niedomaganiach układu krążenia, jednak aby potwierdzić taką zależność potrzebne są dalsze badania. Polifenole zawarte w yerba mate zmniejszają ryzyko wystąpienia chorób układu krwionośnego. 

Wspomaganie odchudzania, zapobieganie otyłości i wpływ na trawienie
Spożywanie mieszanki złożonej z yerba mate, guarany i damiany (Turnera diffusa) zmniejsza częstotliwość opróżniania żołądka o ok. 53% oraz wywołuje sytość przy mniejszej ilości pokarmu. 
U badanych z nadwagą po półtora miesiąca picia takiego naparu zanotowano spadek wagi średnio o 5,0 kg, podczas gdy w grupie kontrolnej spożywającej placebo waga spadła o 0,3 kg. Pacjenci nie byli na specjalnej diecie, a napar wypijali 15 min przed posiłkami.
W innych badaniach klinicznych wyniki wykazały redukcję tkanki tłuszczowej. Badani z z nadwagą spożywający yerba mate mieli obniżony współczynnik oddechowy (RQ - Respiratory Quotient), czyli nastąpiło nasilenie spalania tłuszczy. Testy na myszach i szczurach pojonych naparem yerba mate wykazały zmniejszenie predyspozycji do otyłości przy diecie wysoko tłuszczowej. W doświadczeniach in vitro stwierdzono hamujący wpływ yerba mate na funkcjonowanie lipazy trzustkowej (enzym rozkładający tłuszcze), co zmniejsza ilość wchłanianych przez organizm tłuszczów.
Wyniki testu przeprowadzonego w 2001 roku wykazały, że yerba mate wzmaga wydzielanie żółci, czyli wpływa korzystnie na procesy trawienne. Yerba Mate skuteczna jest przy biegunce.
C.D.N.

Autor Szymon Kalasanty 









Źródła grafik:
1.zdjęcie pierwsze
2.zdjęcie drugie




0

W poprzednim tygodniu szanowny Pan Kalasanty opowiedział Nam część historii Yerby, jak mogłem się przekonać, owa opowiastka cieszyła się sporym zainteresowaniem. Taki stan rzeczy bardzo nas cieszy.
Dlatego wychodząc ku waszym oczekiwaniom, zostawiam  przestrzeń Boczarową Szymonowi, 
który już zabiera się za kolejną podróż w głąb histori tego szlachetnego napoju...

    W połowie XIX w. Aimé Goujaud – francuski lekarz i naturalista – znany jako Bompland, zapoczątkował studia naukowe nad rośliną yerba mate, jej uprawą i użyciem. W 1820 i 1821 roku odwiedził Paragwaj, gdzie ubiegał się o pozwolenie badania niektórych roślin. Ponieważ obawiano się, że jego studia mogą przyczynić się do zerwania monopolu na uprawy yerba mate, został osadzony w więzieniu. Wypuszczono go dopiero w 1829 r. po interwencji Alejandro Humboldt’a i rządu francuskiego.

    Kolejni plantatorzy walczyli z przeciwnościami natury przez wiele lat, nim zdołali okiełznać zdziczały krzew. Dopiero w 1896 r. Federico Neumann przebywający w kolonii „Nueva Germania” w Paragwaju, po wielu nieudanych próbach, otrzymał kiełkujące nasiona. Stosowane do tej pory metody sadzenia nasion nie dawały zbyt dobrych rezultatów. Nasiona yerba mate okrywa bardzo twarda skorupka, należy ją moczyć w gorącej wodzie, aby kiełek mógł się wydostać. Sto lat wcześniej skrywający metody uprawy yerba mate jezuici, problem ten rozwiązali w zupełnie inny sposób. Karmili nasionami mate drób, w przewodzie pokarmowym ptaków twarda okrywa ulegała zmiękczeniu, a nasiona zostawały nietknięte. Na plantacjach mate wysiewano wówczas ptasi kał, ustrojony spulchnionymi nasionkami.

    W 1903 r. w San Ignacio (prowincja Misiones), w miejscu gdzie przed laty Jezuici prowadzili własne uprawy yerba mate, założono pierwszą, nową plantację. Po Indianch i Jezuitach uprawa ostrokrzewu przeszła w ręce rolników i Gaucho – kowbojów południowoamerykańskich zajmujących się hodowlą bydła i ujeżdżaniem koni i byków. Do żelaznego zestawu każdego Gaucho należały: stalowa bombilla, drewniane lub metalowe mate, czajnik do gotowania wody i oczywiście yerba mate. I to właśnie oni przetransportowali zwyczaj picia mate do miast i wynieśli go do rangi ogólnokrajowej.
W połowie XX w. nastąpił gwałtowny rozwój upraw yerba mate. W prowincji Misiones mieszkało wówczas 40 tysięcy kolonistów, z czego aż 25% uprawiało ostrokrzew paragwajski. W tej grupie byli również Polacy, którzy dotarli do Argentyny w pierwszej fali emigracji za chlebem i razem z kolonistami z Ukrainy zostali osiedleni w prowincji Misiones, głównie w dwóch ośrodkach: Apóstoles i Azara. Brali oni aktywny udział w rozwoju upraw yerba mate. Wiele czołowych plantacji i fabryk do tej pory pozostaje w rękach ich potomków. Jednym z nich był Julian Szychowski, założyciel gospodarstwa La Cachuera, produkującego bardzo popularną dziś markę Amanda. Jego syn Jan, dzięki ogromnemu wkładowi w rozwój przemysłu, w 1985 r. został pośmiertnie odznaczony orderem yerba mate, nadawanym przez Ministerstwo Rolnictwa. Jego firma jest dziś jednym z czterech największych przedsiębiorstw produkujących yerbę w Argentynie.

     Bardzo ciekawa historia związana jest próbą eksportu yerba mate na teren Starego Kraju. Wyzwanie podjął Teofil Rudzki wysłany do Warszawy przez Wosia Saporskiego, uznawanego za ojca polskiego osadnictwa w Brazylii. Teofil Rudzki, bardzo gorliwie propagował zalety mate na terenie całego zaboru rosyjskiego. Do Warszawy przyjechał w 1882 roku i w krótkim czasie nawiązał kilka kontaktów handlowych, co zainteresowało władze carskie. Interwencja w sprawie yerba mate wyszła od samego księcia Orłowa. Zainteresowanie kupców tym towarem było na tyle duże, że władze nie mogąc zrobić nic innego w tej gestii, nałożyły na mate cło zaporowe. Było to działanie chroniące dobro kupców rosyjskich, handlujących chińską herbatą. Próby podejmowane przez polskich kupców dla Rosjan było dużym polityczno-ekonomicznym zagrożeniem. 

 

     W 1935 r. powierzchnia upraw ostrokrzewu paragwajskiego wynosiła 66 tysięcy hektarów i rząd zdecydował się na wprowadzenie ograniczeń upraw. W roku 1953, po latach stagnacji, oficjalnie rozszerzono uprawy wolne od podatku do 35 tysięcy hektarów, z czego uprawiano jedynie jakieś 18 tysięcy. W roku 1957 nastąpiła dalsza liberalizacja prawa względem upraw, co spowodowało wzrost areału do 65 tysięcy hektarów. Aktualnie szacuje się, że powierzchnia ta osiągnęła rozmiar 140 tysięcy hektarów.

    Plantacje yerba mate zakłada się pośród dziewiczego lasu podzwrotnikowego, zbiorów dokonuje się ręcznie, co gwarantuje dokładną selekcję liści i pączków. Do produkcji dostarczane są tylko rośliny hodowane metodami tradycyjnymi, bez stosowania środków chemicznych. W pełni zautomatyzowane procesy cięcia i paczkowania gwarantują wysoką jakość produktu końcowego. Co roku produkowanych jest około 300 000 ton.

    Obszar występowania yerba mate jest bardzo ograniczony. Rośliny rosnące w stanie dzikim i na uprawach można spotkać na obszarze od oceanu Atlantyckiego po rzekę Paragwaj pomiędzy 18 a 30 równoleżnikiem. Yerba mate próbowano uprawiać na innych obszarach o podobnym klimacie, jednakże do tej pory wszystkie próby zakończyły się fiaskiem. Podobnie jak rośliny tropikalne czy subtropikalne, krzewy yerba mate wymagają wysokich temperatur i dużej wilgotności ziemi. Warunki takie zapewniają mokradła, które występują w obszarze górnej Parany (pogranicze Argentyny, Paragwaju, Brazylii i Urugwaju). Wymagane opady to 1500 mm rocznie – głównie od września do lutego. Średnia temperatura powinna mieścić się w zakresie 15.5 – 25.5 stopni, przy czym najbardziej odpowiednia do uprawy to około 20 – 23 stopni.


    Dawniej próby uprawy yerba mate kończyły się fiaskiem, ponieważ nie zdawano sobie sprawy, w jakich warunkach i jak bardzo muszą dojrzeć nasiona, aby rozpoczął się proces kiełkowania. Aktualnie, wiedza na ten temat jest dużo szersza i stosuje się specjalne metody uprawy. W okresie od 30 do 60 dni od zasiewu ziarno kiełkuje. Kiedy roślinka ma kilka listków, wraz z ziemią, w której wzrastała przesadzana jest do „szkółki”. Tam w dogodnych warunkach wzrasta przez kolejne 9 – 12 miesięcy, po czym sadzi się ją w docelowym miejscu. Rośliny nie są odporne na niektóre choroby i szkodniki, w związku z tym wymagają przeprowadzenia różnych zabiegów pielęgnacyjnych, zależnych od odmiany i obszaru występowania. Pierwsze żniwa można przeprowadzić po 4-ym roku od zasadzenia rośliny. Podczas zbioru uważnie ścinana się gałązki przy pomocy nożyc lub maczety i zbiera liście. W dogodnych warunkach klimatycznych, można uzyskać nawet 25 kg zielonych liści z jednego krzewu, przy czym zależy to od wieku i lokalizacji plantacji. Biorąc pod uwagę obszar upraw, krzewy posadzone w górach dają dwukrotnie większe plony niż te z równin. Uprawa, handel i dystrybucja yerba mate, to potężny przemysł, który ma ogromne znaczenie dla gospodarki takich państw jak Paragwaj czy Argentyna. Dostępne są dziesiątki rozmaitych odmian mate (zbadano i opisano około 180 gatunków), nie wspominając o ilości wariantów smakowych Yerba Mate z dodatkami (jak suszone owoce czy zioła). Obecnie yerba mate ma na świecie silną pozycję, jest to napój cieszący się olbrzymią popularnością i zaufaniem, popartym wielowiekową tradycją.








Autor Szymon Kalasanty 


Źródła grafik:




















0
Witajcie miłośnicy tego szlachetnego napoju, jakim jest Yerba mate. Bardzo jest nam miło czytać, że pierwszy artykuł o tym zielu cieszył się takim zainteresowaniem. Takie zainteresowanie pokazuje jedno, przygotujemy dla Was jeszcze więcej odcinków z Yerbą w roli głównej.

Specjalistą w tej materii, jest nasz kolega Szymon Kalasanty, dzisiaj on będzie mistrzem ceremonii i opowie Wam nie jedną ciekawą historię. Także nie trzymam Was już więcej w niepewności i pozostawiam go Wam- tylko dobrze go posłuchajcie. Historia z tysiąca i jednej Yerby!!



Pierwszymi „mateistami” byli Indianie Guarani, zamieszkujący dorzecze rzeki Paragwaj. Stosowali Oni yerba mate nie tylko w formie naparu, ale również żuli jej liście. Dzięki energizującym właściwościom rośliny, Indianie Ci znakomicie radzili sobie ze zmęczeniem. Dla ludu Guarani – żyjącego w trudnych warunkach – równie ważną role odgrywało działanie hamujące apetyt.
  Indianie początkowo pili yerba mate cedząc napar przez zęby. Z czasem wprowadzono do rytuału picia tego boskiego napoju zwyczajną rurkę wykonaną z łodyg małych trzcin. Słomka jednak nie sprawdzała się, ponieważ rozdrobnione liście ostrokrzewu przedostawały się do ust. Po pewnym czasie zaczęto powszechnie używać zakończonej ślepo i podziurkowanej bambusowej rurki. Stała się ona prototypem bombilli. Indianie nosili ze sobą zawsze najpotrzebniejsze rzeczy. Umieszczali je w małych torebkach i przyczepiali do pasa. Wśród tych skarbów była też yerba mate – miała ona oczyszczać krew, zwiększać odporność organizmu, zwalczać zmęczenie i zredukować stres.

    Picie yerba mate wiązało się u Guaranów z bardzo przestrzeganym przez Indian obrządkiem. Zaparzanie celebrował matero, naczynie – mate podawał kolejno osobom według stopnia ich godności  W ten sposób naczynie podawano sobie w taki sam sposób jak u Indian Ameryki Północnej fajkę pokoju. Drzewo ostrokrzewu paragwajskiego rośnie na żyznej ziemi laterytowej zwanej przez plemię Guarani ” ziemią czerwoną „. W miejscach,  gdzie bytowały plemiona, naturalną rzeczą było zrywanie z dziko rosnących drzew cienkich gałązek razem z liśćmi. Indianie suszyli gałązki nad ogniskiem, a następnie je rozcierali na drobny pył. Wśród plemion Guarani napar z yerby nazywał się „caa”.


  Gdy pod koniec XVI w. w zamieszkane przez plemię Guarani dorzecza Parany dotarli misjonarze jezuiccy, odkryli, że ulubioną używką miejscowych były liście pewnego gatunku wiecznie zielonego krzewu nazwanego później ostrokrzewem paragwajskim. Szybko zaczęto dostrzegać korzyści, jakie daje picie naparu z yerba mate. Kroniki kolonizacji mówią, że również marynarze hiszpańscy zauważyli wyjątkowe właściwości naparu z yerba mate. Jego picie zapobiegało szkorbutowi, chorobie nękającej marynarzy pozbawionych możliwości spożywania świeżych owoców i warzyw podczas długich podróży oceanicznych. Poza tym spostrzegli, że tubylcy pijący yerba mate posiadali wyjątkową odporność na zmęczenie. Początkowo Hiszpanie byli przeciwni nieznanej używce. W 1596 r. gubernator Asunción Arias de Saavedra wydał nawet dekret zakazujący spożywania tego napoju. Stopniowo jednak – między innymi dzięki poparciu jezuitów, którzy widzieli w mate dobrą alternatywę wobec alkoholu – mate zyskała na znaczeniu.


    Do roku 1670 mate była pozyskiwana wyłącznie ze zbiorowisk dzikich, aż do momentu powstania na terenie dzisiejszej Argentyny, Paragwaju i Brazylii państwa jezuickiego. To właśnie jezuici opanowali sztukę sadzenia ostrokrzewu paragwajskiego z wybranych nasion dziko rosnących drzew. Jezuici, chcąc zredukować wielkie odległości pomiędzy tradycyjnymi obszarami występowania yerba mate, a ośrodkami handlu, zbudowali plantacje, które nazywano reducciones lub misiones (obecnie obszary te obejmują prowincję Misiones, Corrientes, a także cześć Paragwaju). Przy uprawie zatrudniano ludność indiańską. Jezuici szybko dostrzegli, że dzięki yerbie Indianie pracują dłużej i wydajniej, a uprawa ostrokrzewu jest dobrym źródłem dochodów.

    Jezuici zwabiali Indian podarkami i różnymi świadczeniami, a następnie nakłaniali ich do osiedlania się w określonych miejscach i zakładania wiosek podporządkowanych surowym regulaminom. Opracowali specjalny program prac rolnych, aby jednak nieprzywykłym do pracy w roli Indianom uczynić go łatwiejszym, powiązali go z uroczystościami religijnymi. Indianie szli do pracy na plantacjach jak na procesję, niosąc obrazy i figury świętych. W pracy przygrywała im muzyka kościelna. Produkowana przez nich yerba była używana nie tylko na terenie dzisiejszej Argentyny, Paragwaju i Urugwaju, ale również wywożona do wicekrólestwa Peru i kapitanii generalnej Chile. Jezuici próbowali owy trunek eksportować również do Europy, jako alternatywę sprowadzanej z Azji herbaty. Zwyczaj picia yerby w Europie nigdy się jednak nie przyjął.

    W XVII w. zakonnicy stworzyli 30 wiosek, w których zamieszkali etniczni mieszkańcy tych ziem – Indianie Guarani. Oczywiście, głównym celem powstania tego mini-państwa był cel ekonomiczny – jezuici ciągnęli z Ameryki Południowej olbrzymie zyski i umacniali dzięki temu swoją pozycję. Reducciones odgrywały jednak w procesie cywilizowania Indian ogromną rolę – przystosowywały ich do nieuchronnej dominacji kultury europejskiej w tym rejonie, zapoznawały z nowoczesnym rolnictwem i nowym stylem życia. Redukcje wzorowane były na wspólnotach pierwszych chrześcijan. Władzę sprawowali w nich jezuici, a niższe stanowiska obsadzane były przez Indian Guarani. Zasadą była wspólnota własności – brak własności prywatnej. Wszyscy mieszkańcy chodzili w ubraniach, mieszkali w domach, mieli co jeść, umieli czytać i pisać. Poza uprawą Yerba Mate Indianie zajmowali się produkcją kukurydzy i manioku, wytopem żelaza oraz wydobyciem kamieni szlachetnych. Guarani byli również dobrymi rzemieślnikami, słynęli zwłaszcza z rzeźbiarstwa. Produkowali tak skomplikowane przedmioty, jak np. zegary albo instrumenty muzyczne. Niewątpliwą zaletą powstania reducciones była ochrona ludności indiańskiej przed niewolnictwem bądź pracą w systemie pańszczyźnianym. W misjach pracowało się 6 godzin dziennie (tymczasem w Europie dzień pracy chłopa pańszczyźnianego trwał ok. 12-14 godzin). Niestety w skutek ścisłego reżimu narzuconego przez zakonników, Indianie tracili coraz bardziej swoją świadomość kulturową. Zakon sprawował niemal wyłączną kontrolę nad produkcją yerba mate do czasu likwidacji redukcji w 1768 roku.


    Po kasacji zakonu Jezuitów w XVIII w. i opuszczeniu przez nich terenów reducciones, plantacje podupadły, a imponujące budowle zarosły lasem. Liczące wówczas między 100 a 300 tys. mieszkańców państwo Indian zaczęło się rozpadać. W XIX w. o obszar dzisiejszego Misiones spierały się między sobą Paragwaj (Indianie Guarani to główna grupa etniczna tego kraju) i Argentyna. W wyniku wojny między Paragwajem a sprzymierzonymi z Argentyną, Brazylią i Urugwajem, która toczyła się w latach 1865-1870, prowincja przypadła w końcu Argentyńczykom. Wojna Paragwajska była najjaskrawszym konfliktem zbrojnym w historii Ameryki Południowej (kosztowała życie prawie 2 mln osób). W wynik u wojen narodowowyzwoleńczych obszar występowania Yerba Mate znalazł się na terenie nowo powstałych państw. Większa część produkcji pochodziła początkowo z Paragwaju. Rosła jednak produkcja na terenie Brazylii, a Argentyna – największy konsument – wprowadziła szereg dekretów regulujących kwestie produkcji yerby oraz zachęcających rolników do podjęcia upraw. Jednocześnie prowadzono prace naukowe, aby opracować metody sadzenia drzew z nasion (Jezuici pilnie strzegli tej tajemnicy i zabrali ją ze sobą).

C.D.N.


Autor: Szymon Kalasanty 

Źródła grafiki:
  1. Indianin
  2. Indianin





0

Nastał ten wielki dzień, na który czekało wiele z Was moje kochane. Nadeszło Wasze i tylko Wasze święto. Od kiedy pamiętam nigdy o nim nie zapominałem, bo jak to tak można zapomnieć o Was? Jesteście solą tej ziemi, życie bez Was byłoby pozbawione sensu, swojego piękna, atrakcyjności oraz nutki zaskoczenia.
Życzę Wam więc z tej okazji samych sukcesów w życiu zawodowym, jak również w tym prywatnym. Niechaj nic Was nie ogranicza, a pasje prowadzą do tego co chcecie osiągnąć. Walczcie o swoje cele życiowe zawsze, nawet kiedy ktoś chce Wam przeszkodzić. Dużo się uśmiechajcie i zamieniajcie złe chwile w żart, bo dzięki poczuciu humoru można wiele przezwyciężyć! Zapamiętajcie kochane jedno: Jesteście silne i możecie wszystko, tylko musicie w to uwierzyć!!! Wszystkiego Naj, Naj, Najlepszego!!!

Jako prezent przygotowałem dla Was ten wpis, którym chcę Wam sprawić przyjemność i podziękować za to, że jesteście w każdej chwili mojego życia, oraz że mogę na Was zawsze polegać mimo tego, że czasami jestem człowiekiem trudnym w obsłudze hahah...
Biorąc pod uwagę fakt, że życie bez niewiast i muzyki nie ma po prostu sensu - stworzyłem zestawienia najsilniejszych kobiecych głosów, które mnie oszałamiają i słuchając ich nie mogę się skupić na niczym innym. Siedzą i będą siedzieć zawsze w mojej głowie, aż do końca moich dni.
Także kończę te wstępy i przedstawiam Wam mój:

TOP 5 najsilniejszych kobiecych głosów!

1. Simone Simons


Podróż po niesamowitych kobiecych glosach zacznę od Simone - wokalistki holenderskiej grupy Epica. Jest moją ulubioną wokalistką. Nikt nie może pokonać mocy jej głosu i raczej tego nie zrobi. Jej głos jest cudowny, nieziemski, przenosi góry, podnosi mnie w złych chwilach, daje mi nadzieję, często nawet motywuje do działania. Czasem zastanawiam się jak to racjonalnie wytłumaczyć, dlaczego jej mezzosopran tak mnie zniewala?
Co prawda ta wokalistka wypłynęła śpiewając gotycki metal symfoniczny i w tym gatunku się najlepiej odnajduje, ale w jej zbiorach możemy natrafić na przykład na cover piosenki z musicalu "Koty". Wystarczy go przesłuchać, a człowiek znajdzie się w zupełnie innym świecie, do którego prowadzi głos Simone...

2. Loreena McKennitt


Czas teraz na odrobinę delikatności po spotkaniu z Simone i jej potężnym głosem. Kto chociaż trochę mnie zna wie, że uwielbiam muzykę celtycką. Jest ona moim życiem i natchnieniem . Jeśli mówimy o muzyce celtyckiej to mówimy i myślimy - Loreena, która bez żadnych wątpliwości jest Pierwszą Królową tej muzyki, trzymającą palmę pierwszeństwa i prowadzącą innych drogą, którą sama wyznacza. Jej głos jest delikatny niczym jesienny liść, ale jego siła niesie słuchacza poprzez ornamenty tej muzyki w świat cudów, miłości oraz zapomnienia. Mnie nie raz ten głos wyciągał z różnych stanów ducha. Loreena jest ukojeniem na gorsze chwile, ale i odpoczynkiem po ciężkim dniu w pracy. Bardzo lubię jej pieśni i puszczam je podczas czytania określonych powieści fantasy. Tworzą wtedy niezapomniany klimat ^^....

3. Tarja Turunen 


Po odrobinie delikatności zabieram Was ponownie do krainy metalu symfonicznego i cudownej kobiety o genialnym głosie. Jestem prawie pewien, że jej głos mógłby zburzyć mury legendarnego Jerycha - pomocy boskiej nie było by potrzeba. Taki to genialny głos ma Pani Tarja Turunen- była już wokalistka Nighwish. To między innymi dzięki niej ta kapela cieszy się taką sławą w świecie. Jednak nie umniejszam roli innych członków tego zespołu, bo Nighwish to nie tylko Tarja! Chociaż wielką stratą dla tego zespołu było odejście Tarji, muzycy z Finlandii niestrudzenie szukali swej drogi i godnej zastępczyni dla tej wokalistki, aż znaleźli po paru próbach.
Dobra, ale miałem tutaj opowiadać o cudownym glosie Tarji, a nie o dawnym zespole. Posiadaczka lirycznego sopranu ćwiczyła swój głos już od najmłodszych młodych lat i to właśnie dzięki temu możemy dziś zachwycać się jej niezwykłym śpiewem. Pokazała, że tylko ciężka pracą pełną wyrzeczeń można coś w życiu osiągnąć! Jej głos powoduje u mnie dreszcze, całe ciało czuje wibracje i nie mogę go czasem opanować. Chociaż jeśli chodzi o wywoływania we mnie skrajnych emocji to do Simone jej jeszcze trochę brakuje hahaha...

4. Lisa Gerrard

Kolejną cudowną niewiastą o niesamowitym głosie jest Pani Lisa. Wiele z Was na pewno kojarzy jej głos z muzyki filmowej do filmu "Gladiator", którą tworzyła razem z Hansem Zimmerem. Twórcy dostali nawet Oscara za te utwory. Jednak nie była to jej jedyna przygoda z tworzeniem muzyki filmowej. Współpracowała także ze znakomitym mistrzem owej twórczości - Ennio Morricone - nad ścieżką dźwiękową do obrazu "Lęk utracony". Artystka ma w swojej dyskografii wiele wspaniałych albumów z wieloma cudownymi muzykami: jako ciekawostkę muszę nadmienić, że wśród tych artystów znalazł się także nasz kompozytor Zbigniew Preisner. Nie sposób jest wymienić wszelkich jej dokonań na rynku muzycznym. Można za to powiedzieć o niej jedno - ma anielski głos barwy kontra alt (nie wiem o co tu chodziło, więc nie wiem czy dobrze to określiłam xD), który unosi góry, lasy i przenosi nas w cudowną czasoprzestrzeń, której człowiek nie chce opuszczać...

5. Enya (Eithne Patricia Ní Bhraonáin)


Nadszedł ten czas, kiedy niestety muszę przedstawić ostatnią muzyczną artystkę o niesamowitym głosie, który pełni w moim życiu ogromną rolę nie od dzisiaj. Ze wszystkich przedstawionych wokalistek to właśnie Enya jest w mojej duszy najdłużej i co by się nie działo nigdy o niej nie zapominam. Świat się zmienia, odkrywam ciągle nowe gatunki muzyczne, a ta osoba zawsze pozostaje w moim sercu. Wracam często do jej piosenek i czekam ciągle na jej nowe dzieła.
Boczarowa przygoda z tą irlandzką pięknością zaczęła się od piosenki "May it be" pochodzącej ze ścieżki dźwiękowej do "Władcy Pierścieni". Ta pieśń, jak i inne utwory tej wokalistki, są cudownie delikatne, ulotne i zjawiskowe. Ich piękno zawdzięczamy cudownemu mezosopranowi, który niesie nas w przestrzeń celtyckich rytmów z każdą nutką, aż do zakończenia danej pieśni. Artystka skomponowała muzykę do takich filmów jak : "Pearl Harbor",  "Tytanic",  "Słodki Listopad" czy także wspominany "Władca Pierścieni". W każdy swój utwór zawsze wkłada dużo emocji, energii i siły. Ktoś zaraz zapyta za co kocham jej głos? Po pierwsze za delikatność, że jest dla mnie cudowną terapią w gorsze w dni. Jest także motywacją - kiedy totalnie nic mi się nie chce. Potrafi rówież wymóc na mnie pokład uśmiechu, który skrywam we wnętrzu.

Tak oto przedstawia się moje kochane zestawienie najpiękniejszych głosów kobiecych jakie wydała na Świat Matka Ziemia. Głosów, dzięki którym aż chce się żyć mocniej biorąc z niego wszystko to co najlepsze. Dzięki tym Paniom człowiek ciągle się zmienia. Nie raz podnosi się z kolan i łączy z nimi swoje koleje losu, które wiadomo są różne: gorsze, lepsze, smutne czy wesołe. Wiecie co w tym jest najważniejsze, w tych kolejach naszego losu? To, że one istnieją, że nie stoimy w miejscu, że życie wymaga od Nas ciągle jakichś decyzji i poświeceń. Wymaga, żebyśmy pokonywali kolejne szczyty wyzwań i trudności doskonaląc się. Mam świadomość, że to nie łatwe, ale kto powiedział, że będzie? W walce z ciągłymi wyzwaniami pomaga mi właśne muzyka tych wokalistek, o których Wam opowiedziałem.

Żywię nadzieję, że opowieść Wam się podobała, i że wrócicie do niej nie raz...
Na zakończenie jeszcze raz życzę Wam z okazji Waszego Święta wszystkiego naj naj lepszego i niechaj szczęście i dobro ludzi nie opuszcza Was nigdy!!!


Korekta i Redakcja: Adamsowa

Źródła zdjęć:
1.  http://img15.deviantart.net/a2da/i/2015/096/3/9/simone_simons_2015_online_by_perlaque-d8op2ws.png 
2. http://ontopofmusic.com/wp-content/uploads/2016/10/loreena-mckennitt.jpg
3. http://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/ba/16/22/ba16222652ca8db17d14152188b2e940.jpg 
4. http://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/29/e2/65/29e265531e9e9f97e9b12dd835db948d.jpg 
5. http://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/1e/2c/24/1e2c245dd42b54b63476ff1ee5ca6f37.jpg 




0

Jak zapewne wiecie- jestem wielkim miłośnikiem wszelakich napojów: kawowych i herbacianych. Często o tym wspominam. Te napoje to styl życia, funkcjonowanie bez nich jest dla mnie niemożliwe.
Jednocześnie nie zamykam się na inne mikstury , mające wielką moc i zmieniające nasze życie na lepsze.
Dlatego kiedy mój kolega opowiedział mi o sile Yerby, postanowiłem, że dam szansę Yerbie Mate  i wprowadzę ją do swojego życia.

Po wielu rozmowach z Szymonem Kalasantym, z którym prowadzimy grupę na FB, postanowiliśmy na moim blogu wprowadzić serię o magicznym świecie Yerby Mate. Dzisiaj mój kolega Wam opowie parę słów o naszej grupie. Natomiast w następnych odcinkach naszej serii będziecie mogli poczytać o historii tej rośliny, jej mocy, sile i dlaczego warto ją pić.
Chcemy także Wam pokazać jak wykorzystać Yerbę do wielu smakołyków.



Yerba Mate – Siedlce to grupa miłośników ostrokrzewu paragwajskiego, z którego produkuje się odżywczy i pobudzający napój znany na świecie jako Yerba Mate.

W tej grupie można odszukać wiele informacji na temat rodzajów Mate oraz akcesoriów jakie są przydatne do picia. Także umieszczane są przepisy przyrządzania napojów na bazie Yerby, które umilą nam długie zimowe wieczory oraz na ochłodzą w gorące letnie dni.

Co jakiś czas także pojawiają się konkursowe pytania, na które udzielenie prawidłowej odpowiedzi gratyfikuje nagroda niespodzianka.
Yerba Mate to nie tylko zdrowie, ale także styl życia.


Współpraca: Szymon Kalasanty
Korekta i Redakcja: EAVEN

0

Jakiś czas temu obiecałem Wam powrót, który oto właśnie staje się faktem. Na słowach i jednym tekście nie mogę sobie pozwolić spocząć na laurach, bo przecież tak nie może być! Niesłowność to najgorsza rzecz jaka ma rację bytu/istnieje [wybierz sobie które lepsze :D] nie tylko w blogosferze, dlatego po paru dniach przemyśleń wracam do Was z pierwszym artykułem około książkowym. Dlaczego akurat około książkowym, a nie recenzją czy opowieścią o konkretnej książce?

Po tygodniach przemyśleń uznałem, że po prostu nie chcę być kolejnym twórcą piszącym recenzję książki w tym samym tonie: to raz. Dwa, że nie potrafię pisać recenzji nie wpadając w pułapkę zdradzania za dużo z samej treści książki, co jest błędem wielu blogerów. Przykłady można mnożyć, w celu sprawdzenia wystarczy wejść na parę losowo znalezionych blogów o tematyce książkowej.
Jeśli według Was nie mam racji, to spokojnie możecie rzucać we mnie kamieniami. Przyjmę ten cios na klatę...

Na pewno jesteście ciekawi o czym tym razem chcę Wam opowiedzieć? Nie chcę Was długo trzymać w tej niepewności, także zaczynamy. Gotowi? 3...2...1..

Dzisiaj będzie krótka opowiastka na temat: "Dlaczego warto słuchać audiobooków."
Jakiś czas temu na jednej ze stron książkowych na Facebooku trafiłem na dyskusję pod tytułem: czy audiobooki można zaliczyć do książek przeczytanych. Głosy były oczywiście podzielone, dyskusja bardzo zażarta - według mnie aż za bardzo. Niektóre osoby prawie się obraziły za to, że audiobooki zalicza się do książek takich samych jak książki papierowe. Bo przecież jak to? Audiobooki to nie to samo jakby się przeczytało książkę! No jasne, oczywiście, jak to audiobooka zaliczać do książek, przecież to skandal... One na pewno nie rozwijają człowieka tak samo jak książka, bo niby jak? Przecież to nie Ty ją czytasz tylko jakiś tam lektor, a Ty tylko słuchasz! Nie poznajesz pisowni, składni zdań itd...

Takie właśnie bzdury i wiele innych ciekawych treści można było wyczytać z tamtej dyskusji. Skończyło się to tym, że administrator grupy wyłączył możliwość dodawania komentarzy i chyba podjął najlepszą decyzję jaką mógł, bo tamta dyskusja szła w kierunku totalnego opluwania się wzajemnie - miłośników książek.
Wiecie moi kochani co ja o tym wszystkim myślę? Ludzie zbyt często kochają obrzucać się błotem, walczyć w wojnie na słowa w dziedzinach przez siebie uwielbianych. Często straszliwie mnie to boli i zastanawiam się skąd to się bierze? Jestem wielkim sympatykiem czytelnictwa: czy papierowego czy słuchania książek. I straszliwe mnie wkurzają takie zachowania ludzkie. Świat literatury powinien łączyć, a nie dzielić. Czy nie mam racji??

Ja nie widzę niczego złego w słuchaniu audiobooków. Dzięki nim można być w świecie cudownych książek w wielu różnych miejscach i sytuacjach, kiedy nie można zasiąść spokojnie z książką, na przykład podczas gotowania, w drodze do pracy czy podczas spaceru. Najlepiej nakreślić to na przykładzie wziętym prosto z życia. Nie raz narzekamy na tłok w pociągach, autobusach, i że nie mamy za dużo miejsca, żeby wyciągnąć książkę w celu jej czytania. Wystarczy wtedy zrobić jedną rzecz: włączyć audiobooka i przenieść się w magiczny świat książek! Tylko trzeba uważać, żeby nie przegapić przystanku hahaha...
Minusem audiobooków i ważnym ich aspektem jest lektor lub aktorzy, którzy zostali wybrani do interpretacji danego tekstu.  Jeśli do naszej kochanej książki wybiorą lektora, który nam nie podejdzie może to nas zniechęcić do słuchania. Albo odwrotnie- świetny lektor lub aktorzy mogą nas przekonać do danej pozycji książkowej, co ja miałem nie raz.
Najlepszym przykładem na plus jest Pan Krzysztof Gosztyla: według mnie mistrz słowa i mój idol. Mogę go słuchać godzinami bez przerwy. Chciałbym, żeby czytał wszystkie moje ulubione audiobooki, chociaż wiem, że jest to niemożliwe.. Cóż, nie można mieć przecież wszystkiego, prawda?  Trzeba cieszyć się z tego co się ma i doceniać piękny głos Pana Krzysztofa w tych audiobookach, które już czytał.

Na zakończenie powiem Wam jeszcze jedno: niektórzy krytykujący audiobooki nie pomyśleli o jednej rzeczy. Mianowicie o tym, że przecież są osoby, które nie mogą czytać z różnych przyczyn - chorób, może stracili wzrok albo ich oczy nie mogą sobie pozwolić na takie przeciążanie jakim jest patrzenie na tekst. Jednak kochają literaturę i audiobooki są ich jedynym wybawieniem! Otwierają przed nimi bramę cudowności książek mimo przeciwności zdrowotnych. To również dla nich one powstają.
Przykładem będzie moja babcia, która ma coraz większe problemy z widzeniem. Pamiętam jak się ucieszyła, gdy dostała od nas w prezencie audiobooka z jej ulubioną powieścią. Właśnie dla takich chwil jak ta, radości Babci, warto tworzyć audiobooki.
Niestety jednak jestem pewien, że podobne przykłady i tak nie zamkną ust tym, którzy nie traktują audiobooków poważnie. Mam chociaż małą nadzieję, że choć trochę otworzą im oczy na świat szerszy niż czubek własnego nosa,  bo można przez przypadek nie zauważyć drzewa, które wyrasta spod ziemi hahaha...

Korekta i Redakcja: Eaven & Addamsowa
2

Archiwum bloga